|
Tak bo w pucharze wszyscy starali się grać na maksa i słuchać trenera, dlatego był efekt.
W lidze zdarzały się zachowania nie dające się wytłumaczyć logicznie. Poza "nie chciało im się". A to że im się nie chciało to nie wina trenera. Trener traktuje piłkarzy jak normalnych sportowców. Motywuje ich daje szansę po błędach, a taki Krzyżanowski miał duży udział przy stracie 7 punktów Wchodzi z Resovią na 20 minut i odpuszcza swojego zawodnika w 95 minucie. Wyłącznie przez olewacką postawę. Wszystko zaczęło się sypać po przerwie na kadrę. Było 3 dni wolnego i niektórym palma odbiła. Co wyprawiał Szot z Motorem. Co pokazał Sobczak z Sosnowcem. Trener jest temu winny? No nie bardzo.
Potrzebny był trener który pokaże jakieś schematy, wyuczy automatyzmów,ale wykonywać muszą to zawodnicy. Puchar pokazał że jak chcą to potrafią. Liga pokazała że nie zawsze chcą.
|