Elefant napisał(a):

Czytam te różne wypowiedzi prezesa i nawet nie jestem przerażony. Jest mi po prostu smutno.
Pomijam fakt, że zarządza Wisłą człowiek, który zamiast racjonalnego myślenia popada fanatyzm religijny (wyznawca AI) i tym się kieruje w swoich decyzjach. Najgorsze jest to, że nie ma żadnej refleksji i analizy własnych błędów. Jaką motywacje do pracy ma mieć trener, skoro bez względu na wyniki w lidze i przy braku realizacji wyznaczonego celu tj awansu i tak pozostanie na stanowisku bo pasuje do celu religijnego. Jaką motywację mają mieć zawodnicy, skoro cel sportowy jest w sumie nieistotny, najważniejsze jest wdrażanie celu religijnego. A może za pięć, dziesięć lat coś zaskoczy. Jakie myśli ma zawodnik, który wie, że walnie drugą żółtą kartkę i nie spotka go żadna przykrość ani ze strony trenera ani właściciela. Lajcik do końca sezonu. To samo z założenia główny rozgrywający wychodzi i truchta po boisku. Jakie motywacje do awansu mają zawodnicy skoro wiedzą, że przy tym sztabie szkoleniowym nie podniosą swojego poziomu sportowego. Przy braku awansu nie grożą im żadne konsekwencje. A w przypadku awansu mogą stracić lajtową posadkę (dotyczy tych, którzy mają kontrakty dłużej niż do czerwca). Ważny jest w końcu cel religijny a nie sportowy.
Puchar Polski fajna rzecz, ale przedłuża on ten styl zarządzania Wisłą jaki mamy od kilku lat. I niestety na końcu może nie być co zbierać.
Jak bardzo te opowiastki o wdrażaniu technologii itd kontrastują z codzienną rzeczywistością. Wystarczy popatrzeć na dzień meczowy, jego organizację, sklep, catering itd. Nożyce pomiędzy wielkimi słowami o technologii a skrzeczącą rzeczywistością są tak ogromnie rozwarte, że bardziej być nie mogą. W dniu meczowym coś tam w sklepie nie działa. Mamy 13 maja, sprzedaż kolekcji pucharowej wciąż opatrzona jest adnotacją - po 10 maja. Dobrze, że nie precyzują którego roku. Itd. Mam prawie pewność, że w sferze sportowej jest zupełnie tak samo. Wielkie słowa i marna realizacja. Zostaje trener któremu wiara w tabelki excella zastępuje talent i intuicje trenerską.
Módlmy się więc o drugi cud w tym sezonie. Czyli awans. Cud bo na ten awans na żadnej płaszczyźnie czy to sportowej czy organizacyjnej nie zasługujemy. W ekstraklasie margines na błędy w zarządzaniu jest nieco większy. Zostając w pierwszej lidze staczamy się w totalny marazm.
|
Przecież nawet w sporcie nie ma wdrożenia technologii.
Transferów nie robił żaden model, dane czy AI. Trenera wziął Kiko, a potem dorobiło się do tego teorię. Transfery też zrobił Kiko, no bo przecież żaden analityk nie podpisałby się pod ściąganiem spranych dziadów jak Bregu czy Omrani. Karcz mówił, że na Bregu było zielone światło od jajogłowych, ale mówił też, że Omrani na testach jest fit, więc klubowi bardzo zależało na tym, żeby się gadało, że niby coś tam z danymi jest robione. Cziczkan to zatem chyba jedyny transfer, gdzie input analityków miał jakieś znaczenie.
Sam Królewski ostatnio wspomniał, że transfery z liczb to on dopiero będzie robił. Zatem: tego nie mamy. Mamy za to dużo słów, które mają raczej mniejszy niż większy kontakt z rzeczywistością.