Drozd napisał(a):

Było książkowo i normalnie za Guli...
Niestety za dużo mamy w składzie zawodników, którzy nie czują odpowiedzialności za zespół. Straciliśmy z tego powodu masę punktów.
|
Straciliśmy całą masę punktów z powodu "radosnej" gry defensywnej. To piłka nożna, liczą się nie tylko chęci, a nawet umiejętności, ale także predyspozycje. W bogatych klubach jest kasa na najlepszych, zapierdalaczy i jednocześnie świetnych piłkarsko zawodników w jednym. My w Wiśle jesteśmy dalecy od takiej sytuacji i musimy sprowadzać piłkarzy z większymi lub mniejszymi defektami. Zdecydowaliśmy, ze będziemy budować grającą bardzo ofensywnie drużynę, która dominuje i gra fajnie dla oka. Wobec czego zatrudniamy zawodników, którzy są w stanie podołać temu zadaniu. Problemem jest kasa i mała atrakcyjność klubu. Tacy, którzy potrafią i do przodu i do tyłu są poza naszym zasięgiem, wiec pozostaje typ zawodników, którzy czują się w miarę nieźle z piłką przy nodze i tracą wiele ze swej wartości, jeśli muszą za nią biegać. Przy okazji warto zaznaczyć, że mają również problemy w zderzeniu z fizycznością naszej ligii, ale może nie za wiele wątków na raz. I to cała historia, bez opluwania ludzi i doszukiwania się wyimaginowanych teorii spiskowych. Wisła stara się zrealizować plan szaleńca, który w naszej sytuacji organizacyjno-finansowej być może nie ma szansy powodzenia.
Mimo całej niechęci do Hyballi (pozasportowej) tylko on w ostatnich latach próbował czegoś innego i uratował nas przed spadkiem. Kiedy potem Królewski oznajmił, że wracamy do tiki-taki i radosnego grania z tym co potrafimy sprowadzić, zacząłem się bać i nie przestałem aż do dzisiaj.