|
Przyjechała drużyna sklecona naprędce w ciągu jednego sezonu i rozbiła nas w puch.
Nie tylko dlatego, że każdy piłkarz tam był o klasę lepszy niż nasz. Także dlatego, że Ci piłkarze wiedzieli co i jak grać. Upadł więc mit, ze jedyną drogą jest dać trenerowi czas, bez względu na wyniki. Bo może za trzy cztery lata się nauczy albo mu się coś trafi jak ślepej kurze ziarno.
Mecz błędów trenera. Junca był do zdjęcia o 45 minutach nie tylko dlatego, że był zagrożony i prosił się o czerwo. Po prostu był słaby. Sapała był do zdjęcia po trzydziestu minutach za pozorowanie gry i kompletny brak ambicji. Tak dla przykładu, no ale w klubie gdzie priorytetem jest rodzinna atmosfera takie rzeczy nie do pomyślenia.
Wiara w fetysz technologii i innych pierdół prowadzi na manowce. W poprzednim meczu strzelał Sobczak bo miał dobre liczby mimo, że 90 % kibiców wiedziała, że lepszym wyborem był Rodado. Teraz kardynalne błędy w zarządzaniu meczem. Trzeba mieć talent, intuicje i wiedzę. A te pierdoły technologiczne to tylko dodatek który mądremu pomoże a głupiemu zaszkodzi.
Oczywiście awans jest możliwy w ramach cudu nad Wisłą. Choć bardziej prawdopodobne jest zero lub jeden punkt do końca sezonu. Ani organizacyjnie ani sportowo na awans nie zasługujemy. Patrząc na ostatnie zdanie wpisu Królewskiego można wnioskować, że w klubie położono już lagę na to. Jest przecież puchar który prezes może sobie wsadzić do... gabloty. Najgorsze jest to, że szykuje nam się powtórka błędów z zeszłego sezonu. Brak odpowiedzialności za brak awansu, Rude zostaje, pińcet wyselekcjonowanych zawodników, z których przyjdą Ci najbardziej połamani, grubi albo pozbawieni talentu.
Nowy sezon zaczniemy od skróconego okresu przygotowawczego i czterech meczów w pucharach. Szykuje się heroiczna walka o utrzymanie.
A mogliśmy być na miejscu Lechii i wczoraj cieszyć się z awansu.
|