|
Z tego wszystkiego to najgorsza jest perspektywa oglądania tej gównianej ligi przez kolejny rok. Kij z tym, że to jest niższa liga niż Ekstraklasa, ale jak to w ogóle wygląda, przecież to można się popłakać.
Każdy mecz taki sam od bitych 2 lat, raz na półtora miesiąca w ogóle ktoś wyjdzie zagrać z nami w piłkę nożną, cała reszta tych niby-meczów to jest jakaś kompletna rzeźnia, człowiek się męczy przez 95 minut, wychodzi 11 drewniaków i stoi w bramce czekając na pół kontry.
Cała przyjemność ze śledzenia tej ligi sprowadza się do liczenia punktów i modlenia się, żeby udało się wymęczyć dwa albo trzy wygrane mecze z rzędu i w końcu wrócić w miejsce, gdzie gra się w piłkę nożną i liczy się cokolwiek poza skutecznością w mozolnym ciułaniu punktów.
Chciałoby się tylko, żeby wróciły już czasy oglądania Wisły grającej w prawdziwej w lidze, w sport, który nazywa sie piłką nożną. Chwilowo zaangażowanie w oglądanie Wisły, to jest na dłuższą metę po prostu kompletna rozpacz.
Jeszcze będzie pite za te wszystkie lata czekania. Jeszcze będzie pięknie.
|