|
Jak się wydaje, w przypadku Wisły kluczowy będzie awans do Ekstraklasy, a nie te puchary. W przypadku gry w Ekstraklasie - ważniejsze będzie zgranie przebudowanego na gwałt zespołu i ustabilizowanie sytuacji, żeby maksymalnie zminimalizować ryzyko powrotu do pastwiskowego niebytu 12 miesięcy później.
Z tej perspektywy, gdybym to ja był prezesem, powiedziałbym, że cokolwiek wyjdzie z tych pucharów będzie w tym sezonie miłym dodatkiem, jak wpadnie kilkaset tysięcy jurków to też fajnie, natomiast inwestowanie pod kątem tych rozgrywek w tak niestabilnej sportowo i finansowo sytuacji jak nasza, jest, moim skromnym zdaniem, nieuzasadnionym hazardem. W sumie to też nie wiadomo, czy stabilizacja u nas będzie mniejsza przy jeszcze powiększonej dziurze budżetowej bez awansu, czy też z całkiem nowym zespołem i trenerem uczącym się gry w Ekstraklasie. W żadnej z tych opcji nie wiadomo do końca czego się spodziewać.
Każdy by chciał Wisły w pucharach jak najdłużej, ale można na to spojrzeć tak, że jak się ustabilizujemy i zbudujemy sensownie, to będziemy o nie walczyć co sezon. Jak zadupcymy strategicznie kolejny sezon, to z tych pucharów zostanie nam wielkie nic na dlugo.
Z drugiej strony, zaciskanie pasa i obniżanie ambicji na dłuższą metę zniechęca ludzi - jakaś taka nasza niezłomna wiślacka megalomania jest ważna - może jak się ten biznes zwinie, nawet ograniczając obroty i minimalizując dług, to rozwinięcie go i wygenerowanie znów większych dochodów może być dużo trudniejsze...
Jeszcze będzie pite za te wszystkie lata czekania. Jeszcze będzie pięknie.
|