Głos stracony - nie odzyskany poki co.
Ale przynajmniej wytrzezwialem ;-)
Dla takich chwil sie jest kibicem. Totalnie epicki final. Caly mecz przewazalismy, bylismy lepszym zespolem. Gol w ostatniej akcji meczu to jest esencja tego po co sie jezdzi za druzyna
To co dzialo sie na trybunach przez caly mecz bylo fantastyczne. Ale to co sie dzialo od momentu strzelenia bramki jest nie do opisania slowami. To trzeba bylo byc zeby to czuc, czlowiek sie wzrusza
Pada bramka, a obcy sobie ludzie padaja sobie w ramiona. Zbiega do Ciebie chlop z ktorym miales spine o stanie na "balkoniku" i zaslanianie innym meczu, zeby sie wysciskac, przybic pione. EPICKIE.
A pozniejszy nie doping, ale ciagly ryk, tak na oko 18 tysiecy gardel, to bylo cos absolutnie nieprawdopodobnego. Ktos tam wyzej pisal, ze brak kibicow na wyjazdach nie robi roznicy, ale moim zdaniem ten ryk, ciagly, nieprzerwany doping Wislakow zdeprymowal bardoz mocno Pogon i stad ten blad z asysta przy bramce na 2:1.
Ten wyjazd to bez dwoch zdan jedno z najpiekniejszych wspomnien w moim zyciu kibica Wisly. A jest tego prawie 30 lat
Pare dni temu wyliczalem ile Wisla podniesie z murawy w przypadku wygranej i awansu do europejskich pucharow. Teraz zycze sobie i nam, zeby to co pokazali zawodnicy na murawie wczoraj przelozyli na pozostale w lidze mecze i o awans mozemy byc spokojni, nawet w barazach
PUCHAR JEST NASZ!!! SIALALALALALAALLALALA!!!