Drozd, Wolfy :
A nie miał farta w pucharze?
Nie róbcie kur.y z logiki.
Z Widzewem ostatnia akcja meczu - bramka dająca dogrywkę po ewidentnym błędzie sędziego. Potem bodajże błąd Ratona, który powinien zakończyć się golem - na jego szczęście bez konsekwencji.
Teraz gol w ostatniej akcji regulaminowego czasu gry po ladze na bałagan i brak karnego dla Pogoni w końcówce dogrywki?
Jak to mam nazwać?
Umiejętnościami trenerskimi?
Chyba umiejętnością do posiadania farta conajwyżej. I bardzo dobrze, to też jest ważne.
Wystarczyłoby poprawne zachowanie sędziego a byśmy skończyli Puchar na ćwierćfinale, a w lidze dalej byśmy byli w du...szy
Jednakże w jednym Malk ma rację. W fachu trenera szczęście jest bardzo ważnym aspektem. Niech Rude uratuje 6 miejsce rzutem na taśmę w ostatniej kolejce i potem wejdzie po dwóch dreszczowcach do Ekstraklasy. Tego mu życzę.
Ocenię wtedy jego przyjście na fantastyczne, co nie zmieni faktu, że nie będę się rozpisywał o jego fachowości jak Markus.
W Pucharach często fart jest decydujący.
Dlatego też Manchester City, mimo posiadania najlepszej drużyny na świecie od lat ligę mistrzów wygrywa conajwyżej okazjonalnie. Liga bardziej miarodajnie odzwierciedla poziom gry danej drużyny.
Nie zrozumcie mnie źle - ja bardzo doceniam dzisiejszy sukces. Do tego stopnia, że chwilowo przymykam oko na ligę. Rude dostaje u mnie taryfę ulgową do momentu zakończenia baraży. Może to nie jakiś wybitny fachowiec, ale może się jeszcze okazać wprost skrojony pod nas.
Dodam też pół-żartem pół-serio, że może z tej mąki będzie jeszcze chleb. Rude wreszcie odkrył, że nasze asy średnio się czują w grze z wahadłowymi, bo wreszcie postawił na tradycyjną czwórkę z tyłu. Duży sukces z jego strony. Trochę mu to zajęło, ale w takim dniu jak dzisiaj nie będę się czepiał. Teraz może być tylko lepiej

