|
Dramaturgia niesamowita !
W 2 połowie dogrywki , myślałem ,że już nie dowiozą tego 2-1 bo już się słaniali na nogach , ale ponad ludzkim poświęceniem Szot jakoś zdołał wrócić i przeciąć podanie Pogoni w 116 minucie , a Colley przyjął bombę na twarz chyba w 118minucie. Pierwszy raz chyba byłem tak wzruszony i szczęśliwy po meczu Wisły..
Ostatnio edytowane przez AS82 : 02.05.2024 o godz. 18:57.
|