Wyświetl pojedynczy post
azor
Senior Member
 
Od: 03.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#124
Stary 01.05.2024, 21:37
viktor56 napisał(a):Wyświetl post
Cały problem polega tu na tym, że normalny, dorosły człowiek, który nie lata po mieście w krótkich gaciach, nie ma obowiązku mieć świadomości patusiarskiego systemu zasad i mądrości odnośnie rozbojów dokonywanych na obcych ludziach na ulicy. Od tego ma policję, żeby go przed takimi sytuacjami chroniła. To, że kumata część społeczności postanawia wciągnać losowych kibiców w swoje gry i zabawy byłoby może i śmieszne, gdyby nie było dla tych ludzi niebezpieczne i nie skutkowało odcięciem klubu od możliwości sensownego zarabiania i rozwoju. Choćby na ciuchach klubowych, których dziś właściwie nie ma po co kupować, bo i tak w KRK nie da się ich nosić.

Dopóki władze miejskie w KRK wspólnie z władzami klubowymi nie przeciwstawią się narracji w której to napadnięty ojciec z dzieckiem jest sobie winny bo "nie ma instynktu zachowawczego", pozostaniemy prowincją pozbawioną kasy i szans rozwojowych.

Jest też chyba oczywistym, że to wszystko działa dokładnie przeciwko temu, co publicznie głosi wszem i wobec Królewski, iż Wisła jest de facto działalnością społeczną. Nikt w to hasło nie uwierzy i nie zainwestuje, póki będziemy mieć ten fantastyczny, jakże niewysterylizowany i prawdziwie niemieszczański układ, w którym zwykły kibic chcący obejrzeć mecz musi najpierw uwzględniać opinię kiboli na temat obecności policji na stadionie, a potem wkalkulować jeszcze, czy prezes nie odpłynie i nie podbije tej argumentacji pieczątką klubową.

Pierwszym krokiem do normalności jest to, żeby kibic kupujący bilet na mecz nie musiał się zastanawiać, czy na niego wejdzie i polegać na jakichś mętnych "będzie dobrze", cokolwiek to ma w tej abstrakcyjnej sytuacji oznaczać.

Takie rzeczy jednak, jak wspomniałem wyżej, są odpowiedzialnością władz klubowych i powinny być robione systemowo, nie ad hoc. Rozmowa o jednostkowych sytuacjach, takich jak wejście jutro na stadion, nie ma zasadniczo sensu. W perfidnie wysterylizowanych i pozbawionych absolutnie wszystkiego wartościowego realiach piłki nożnej dla Januszy i pikników, którzy chcą po prostu ucieszyć się w czasie majówki meczem swojej ukochanej drużyny, ten temat zwyczajnie nie miałby racji bytu. W takich realiach jak mamy dziś, jutro zdarzy się to, czy tamto, a za tydzień znowu wszyscy będą musieć prosić się, żeby móc w spokoju obejrzeć mecz na stadionie i zjeść swoją piknikowską kiełbasę.
Aaaaaaaameeeen.
Odpowiedz cytując