Omrani widzę znów na tapecie.
Jak nie idzie w innych aspektach, to niektórzy próbują jak zwykle kręcić aferę z zatrudnienia Algierczyka, choć kalkulacja klubu ewidentnie była bardzo prosta:
Uznano, że za tak niewielkie pieniądze warto zaryzykować podjęcie się odbudowy niegdyś dobrego napastnika, grającego w klubach o znacznie wyższym sportowym poziomie niż cała nasza pierwsza liga, bo nawet jeśli sprawdzi się najgorszy scenariusz i nic z tego nie będzie, finanse Wisły w żaden istotny sposób nie ucierpią z tego powodu. A gdyby się udało i Omrani zaczął grać choćby tylko na kilka procent tego, co grał parę lat temu, to byłby jakimś wartościowym uzupełnieniem składu pozyskanym za śmieszne pieniądze.
Dlaczego nie pomyślano o innych piłkarzach nawet tylko z naszej pierwszej ligi? Zapewne z prostego powodu, że gdyby Wisła chciała ściągnąć takiego Czubaka, Bergera czy Kobackiego musiałaby wyłożyć znacznie większą kasę.
Afera jak cholera.

Przez zatrudnienie Omraniego klub zbankrutował lub zbankrutuje. Zapewne znacznie więcej kosztował nawet Dziedzic, którego trzeba było wykupić z Garbarni. Nie da rady się odbudować, zostanie bez żalu pożegnany latem i tyle. Za takie pieniądze w jego miejsce zapewne nikt inny sensowny zimą nie mógł i nie chciał przyjść.