Wczoraj mieliśmy ważne zwycięstwo jak i wreszcie istotną poprawę jakości gry zespołu, szczególnie w elemencie walki i zaangażowania. Było nieco więcej szybszej gry piłką i bardziej urozmaiconej w ofensywie, do czego przyczynili się skrzydłowi, którzy tym razem byli aktywni, zdobywali przestrzeń i współpracowali ze skrajnymi obrońcami.
Alf pokazał kolejny raz, że zdecydowanie najlepiej czuje się w roli lewego pomocnika i z jego gry na tej pozycji jest największy pożytek. Wygrywał pojedynki, ładnie współpracował z Junką, aktywnie presował i asekurował, tradycyjnie zaliczył mnóstwo ruchu w grze bez piłki. Zdobył pierwszego gola inteligentnym strzałem, nie kopiąc piłki na siłę: wyobrażacie sobie, gdzie poleciałaby futbolówka, gdyby ten strzał oddawał na przykład Józek lub Duda?
Udany mecz rozgrywał też Rodado znów w roli ofensywnego pomocnika: zdobył bramkę, pracował w odbiorze, przytrzymywał piłkę, miał kilka fajnych podań, zwłaszcza to idealne do Baeny w drugiej połowie. Hejterek Jaroo po raz enty doszczętnie się skompromitował pisząc niedawno, że w tej roli gra słabo i gorzej niż u Sobolewskiego.
Na pochwały zasłużył także Duda. Tym razem grał naprawdę dobrze, był skoncentrowany i zmobilizowany, walczył o piłki, nie odpuszczał. Wykonywał wartościową pracę w odbiorze i destrukcji, miał też parę progresywnych podań.
Jak zwykle najlepszy w odbiorze i asekuracji był jednak Carbo: zaliczył mnóstwo skasowanych akcji Podbeskidzia i wygranych pojedynków indywidualnych w destrukcji. Tradycyjnie nie wychodziły mu jednak strzały z dystansu. Słabo też wszedł w mecz, popełniając kilka istotnych błędów na początku spotkania.
Bardzo dobry mecz rozgrywali w obronie Junka i Uryga. Obaj się dobrze ustawiali, Hiszpan pokazał kilka fajnych dośrodkowań w swoim stylu, właściwie zabezpieczając lewą stronę, o klasę lepiej niż Krzyżanowski kiedykolwiek. Nawiasem mówiąc, bawiła mnie wcześniejsza dyskusja w tym temacie, próbująca zrzucać całą odpowiedzialność za fatalną grę Krzyżana na trenera Rude: Junka operuje w realiach tej samej taktyki i to jak wówczas wygląda nasza lewa strona, a jak wygląda przy Krzyżanowskim stanowi najlepszą odpowiedź na teoryjki obrońców naszego "wunderkinda", próbujące obarczać Rude winą za jego błędy i boiskową nonszalancję. Wynikają one tylko z tego, że to bardzo słaby zawodnik, który nie dowozi i który, gdy Junka nie mógł grać, musiał od czasu do czasu pojawiać się na boisku.
Wracając do Urygi: dziś nie popełniał błędów, wiele razy wybijał piłki, wygrywał pojedynki główkowe.
Teraz Baena i Sobczak. Hiszpan na pewno zaprezentował się dużo lepiej niż Miki. Był aktywny, parę razy dośrodkował (szkoda, że głównie niecelnie), pokazywał się do podań, wracał i pomagał w obronie. Byłoby dziwne, gdyby tym występem nie wywalczył sobie miejsca w składzie na Finał Pucharu Polski. Niestety strzałowo nawiązuje do poziomu Dudy i Józka.
Sobczak zagrał słabo. Jedyne co mu czasem wychodziło to przepychanie się z rywalami. Poza tym wsławił się tylko kiksem, kiedy nie trafił w piłkę z woja w pierwszej połowie. Rzut wolny strzelił w środek bramki, nie specjalnie pomagał w pressingu, marnie pracując w destrukcji, A Rude wymaga, by napastnicy się w to angażowali. Nie dochodził do sytuacji strzeleckich.
Udaną zmianę dał Gogól, strzelając ładną bramkę, przy której inteligentnie się zachował. W tym elemencie bije Dudę o głowę. Dla odmiany w destrukcji Kacper jest lepszy i to wczoraj również było widać. Tutaj Patryk musi mocno pracować nad postępami. Ma też za mało podań progresywnych.
Zanim przejdę do najsłabszych na boisku w naszej drużynie, zostali mi jeszcze Jaroch i Ciczkan. Polak zaliczył jeden ze swoich lepszych występów wiosną, udzielał się w ofensywie, miał tam parę wartościowych zagrań. W obronie rywale nie wystawiali go na poważne próby.
Natomiast Białorusin nie miał ani jednej trudnej interwencji. Nie musiał bronić żadnego strzału. Nie miał też specjalnie okazji wykazać się w grze na przedpolu. W efekcie jedyne co zademonstrował, to niezła umiejętność gry nogami. Pokazał, że potrafi podać nimi piłkę bardzo dokładnie i celnie, co w tym konkretnym elemencie czyni go niewątpliwie lepszym bramkarzem od Brody, a pewnie nawet i od Ratona. Nie zrobił żadnego istotnego błędu.
Wczoraj naszym najsłabszym zawodnikiem był Bregu, a największą kompromitację zaliczył Eneko.
Albańczyk grał fatalnie - wprawdzie ma asystę przy golu na 3:1, ale poza tym jednym momentem to był dramat. Mnóstwo naprawdę idiotycznych strat piłki i podań, szczególnie przy jej wyprowadzaniu z pierwszej tercji, przegrywał też pojedynki indywidualne, był bardzo łatwo zastawiony przez rywali. To że wraca do obrony i stara się pomagać lewemu obrońcy, nie sprawia że robi to skutecznie i właściwie.
Przy takiej formie Bregu i Mikiego naprawdę coraz bardziej dziwię się, że z pierwszą drużyną nie trenuje jeszcze Kuziemka.
Z kolei Eneko skompromitował się całkowicie idiotycznym podaniem do rywala w niegroźnej sytuacji. Rozdał prezent i to jedno zagranie całkowicie go już skreśla. Nieważne, że potrafi dobrze i celnie podać z lewej nogi nawet prostopadle czy groźnie strzelić głową. Gra na obronie, gdzie takie nieodpowiedzialne zachowania są niedopuszczalne.
Teraz czas na mecz pucharowy, a później bardzo niebezpieczny wyjazd do Sosnowca. Niebezpieczny i trudny, bo wcześniej w Warszawie na pewno zostawią sporo zdrowia i siłą rzeczy będą chcieli znów zagrać tam na pół gwizdka, żeby odpocząć, a Rude na razie nie potrafił temu przeciwdziałać.