Wyświetl pojedynczy post
Jaroo1
Senior Member
 
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#28712
Stary 26.04.2024, 13:22
Rozważcie sobie taki przykład. Mamy super piłkarza Juncę, który przez 1 lub 2/3 sezonu jest kontuzjowany albo jedynie w treningu, jak wraca do gry to też nie daje z siebie 100% możliwości bo ciągle musi budować formę od nowa. Mamy też kogoś nr 2 na lewą obronę. Powiedzmy, że gorzzy niż Junca ale też daje jakoś radę.

Nadchodzi sezon, trzeba grać. Junca praktycznie cały sezon jest niedysponowany bo albo ma kontuzje, albo dochodzi od siebie. Taki zawodnik właściwie więcej przeszkadza niż pomaga bo zajmuje miejsce komuś innemu, kto mógłby trenować i pomagać na boisku cały rok.

Zawodnik nr 2 na tę pozycję, gorszy jakościowo od Junci, jak to w życiu, raz ma lepszą raz gorszą formę. Do tego zawsze może się wykartkować, złapać kontuzję itp.

Efekt końcowy jest taki, że zamiast 2 graczy na pozycję, rywalizacji, mamy w formie mniej niż 1 gracza Bo Junca nigdy w formie nie jest, a ten drugi jak będzie pod formą to Junca będzie niedysponowany albo niezdolny żeby wejść na 90 minut.

Później mamy wyjście albo przestawiać Szota z prawej na lewa obronę. Albo inaczej rotować zawodnikami. Albo próbować gry Krzyżanowskim itp.

Jeden wielki chaos. Polityka opierająca się na kontraktowaniu 10 kalek, które i tak nigdy nie będą w pełni formy, a jak będą potrzebni do gry to mogą akurat mieć kontuzję, kalek, które niby są do dyspozycji a później musisz kombinowac kogo, gdzie i kiedy wsadzić bo masz 5-10 co się nawet na 60 minut gry nie nadają...

Przecież to jest obecna Wisła Kraków. Jeden wielki cyrk.

Przez między innymi takie coś jesteśmy tu gdzie jesteśmy.

A teraz przykład zdrowego klubu. Masz dwóch zdrowych lewych obrońców, nawet sporo poniżej poziomu Junci. I co z tego, ze gorsi skoro cały rok są dostępni, nie musza wracać do formy po kontuzji, nie będa mieli z tyłu głowy, ze moze uważać w pojedynkach bo się kontuzja zdarzy, naprzemiennie raz jeden raz drugi mogą mieć lepszą formę i raz jeden a raz drugi może grać w pierwszym składzie.
Tak się dzieje w normalnych klubach. To się też nazywa rywalizacja.
U nas nic takiego nie występuje.
U nas jest frustracja - zapewne. Bo grać z kolegami gdzie 10 ma kontuzje, od nich się nie wymaga nic, a sam musisz zapieprzać, jak nie wychodzi to jesteś winowajcą - niezła motywacja. Ty zły, a kaleki w sumie spoko, od nich nikt nie wymaga.

Junca, Sapała, Żyro, Basha, Bregu, Omrani - takie ścierwo powinno być w pierwszej kolejności z klubu pogonione. 6 graczy, nie licząc obsdy bramki, gdzie ta pozycja jest mniej kontuzjogenna (pozdro Brodi) no mamy 60% skaądu wyjściowego, same wielkie nazwiska jak na I ligę, same kozaki, z super przeszłością. A oficjalnie to się do dupy nadają oni wszyscy.
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
Odpowiedz cytując