Markus napisał(a):

Czyżby? Analiza pokazuje coś innego, co sam zresztą kiedyś zauważyłeś: zbyt wolne operowanie piłką oraz brak ruchliwości piłkarzy utrudniający przesuwanie bloku defensywnego rywali i tworzenie przestrzeni na skrzydłach umożliwiających dobre dośrodkowanie. Pokazuje, że do wejścia Junki Wisła nie miała bocznego obrońcy, który potrafiłby dokładnie zacentrować. A ów nie mógł grać od początku do końca meczu z uwagi na brak gotowości do gry przez 90 minut.
Krótko mówiąc pokazuje, że na skutek mentalnego podejścia zespołu do meczu, dziwnego i niezrozumiałego rozkojarzenia, na które sam wskazałeś, w połączeniu z brakiem zawodników umiejących dobrze dograć piłkę ze skrzydła, piłkarze mimo kilkudniowych treningów nie byli w stanie realizować ćwiczonej taktyki (nawiasem mówiąc, gdybyśmy nie zostali znów okradzeni przez sędziego z ewidentnego karnego, obraz gry w ogóle wyglądałby całkiem inaczej). Zaczęli dopiero w drugiej połowie, kiedy zwiększyli swą ruchliwość i zaangażowanie oraz gdy pojawiły się dodatkowe możliwości wykorzystania tego w osobach Junki i Żyry.
W pierwszej połowie leżał przede wszystkim mental. Drugi raz w tym sezonie. Rude nie dał rady nic zmienić w tym elemencie i to jest najgorszy wniosek płynący z tego meczu. Bo przez tą sprawę nic nie działa tak jak powinno. Nawet gdyby na naszej ławce był Klopp, a piłkarze wychodziliby na boisko "rozkojarzeni" jak sam piszesz, zamiast skupieni na swoim zadaniu i obowiązkach, realizacja nawet jego najdoskonalszej i najbardziej optymalnej taktyki byłaby fikcją.
|
Nie rozumiesz. Tu masz wszystko rozpisane,
https://forumwisly.pl/showpost.php?p...&postcount=238
ale rozwinę, żeby nie było wątpliwości. Sobol stwierdził, że wymyśli schemat gry, który będzie w tej lidze działał uniwersalnie. Pierwotnie miały być wrzutki. Później rozwinięcie w szybkie przegrywanie przez środek po zamknięciu autobusu w polu karnym, żeby go rozciągać. Ostatecznie poległ. Czy mu kibicowałem? Owszem, w końcu jestem kibicem Wisły. Szło to strasznie opornie. Trochę poprawiło wyrzucenie Goku na skrzydło, ale finalnie raczej były przebłyski w formie pojedynczych akcji, niż całych meczów. Poległ, bo w tej lidze jest masa pastwisk, bo mamy kopaczy operujących piłką tak, a nie inaczej, bo PMSy co by o nich nie mówić potrafią ustawić drużynę w defensywie zwłaszcza jeśli grasz taktycznie jednostajnie, wreszcie na koniec kopacze ewidentnie przestali wierzyć, że kiedykolwiek to zacznie działać. Sobolewski zresztą chyba też.
Na to przyszedł Jop, który zadeklarował bardziej elastyczne granie i pokazał, że to nie musi oznaczać skrajności autobus vs posiadanie, że grając w oparciu o posiadanie można zaskoczyć przeciwnika, ustawić grę pod niego i sprawić, że kopacze będą mieć więcej miejsca do pokazania swojej technicznej przewagi, którą niewątpliwie w tej lidze posiadają. Nawet jeśli wygrana z Polonią była szczęśliwa, bo Villar pierwszy raz od miesięcy wykonał sensowne dośrodkowanie, to całościowo w tych trzech meczach drużyna wyglądała zdecydowanie lepiej.
Na to wszystko przyszedł Rude, który zadeklarował, że ma pomysł na tę drużynę. Niekoniecznie podobny do Sobola, ale opierający się o tą samą filozofię - "gramy swoje". Dlaczego miałoby mu się udać coś co nie udało się Sobolowi? Bo pastwiska nagle staną się boiskami? Bo kopacze zaczną 2x lepiej operować piłką? Bo PMSy zaczną być miłe i przestaną ustawiać drużynę pod taktycznie jednostajną grę? Z tych powodów ta drużyna, w tej lidze, z tymi przeciwnikami jest za słaba, żeby "grając swoje" przełamywać ich obronę, a ta analiza taktyczna doskonale to pokazuje.
Już po Tychach padło na konferencji znamienne pytanie - czy będzie Pan ustawiał drużynę pod przeciwnika. Odpowiedź - nie, najpierw dopracujemy swój styl gry. Czy krytykowałem drużynę po Stali? Nie. Po Tychach? Wręcz próbowałem jej bronić. Czy potrafiłem docenić wstawienie z Miedzią Rodado na 10? Owszem. Nie zmienia to faktu, że drużyna "grając swoje" nie zaczęła wyglądać z meczu na mecz coraz lepiej, a z pewnością nie tak, żeby marzyć o awansie. Do któregoś momentu można wierzyć i kibicować, ale jak zaczynasz mieć deja vu i widzisz te same problemy co poprzednio to przestaje to mieć sens.
Padł tutaj argument o wewnętrznym sparingu, który w sumie nie wiem co miał udowodnić. Nie chciałem już się dalej pastwić i tego ciągnąć, ale wiecie co taki sparing oznacza? Słyszeliście kiedyś, żeby drużyna walcząca o topkę w połowie rundy robiła sparing z juniorami w celu przygotowania do meczu z potencjalnym spadkowiczem? Przecież to są krwa jaja. To tylko pokazuje, że sztab ma pełną świadomość, że duża część dotychczasowej pracy z drużyną była całkowicie bez sensu. Tam jest gaszenie pożaru w burdelu i odkręcanie dużej części tego co dotychczas zrobiono.
Punkty na wagę złota. Jednak dużo istotniejsze, że pierwotnie błędne założenie Rudego, że "gramy swoje" zostało wyjebane do śmieci. Co powyższa analiza doskonale pokazuje taktyczną elastycznością trenera między dwoma połowami meczu. Mam nadzieje, że wyjebana bezpowrotnie. Wychodzimy ze ślepej uliczki, która zaprowadziła Sobola donikąd i wracamy do momentu, w którym swoją pracę zakończył Jop. I bardzo dobrze, bo to jedyna szansa na uratowanie tego sezonu.