Patryko napisał(a):

To jest aż niepojęte, że Lechia taką grą przepycha te mecze i idzie po pewny (na ten moment) awans.
Z Górnikiem cały mecz grali piach i mecz powinien się skończyć remisem.
|
I tak i nie. Żaden z dwóch pierwszych zespołów nie gra jakiejś oszałamiającej piłki, ale wydaje się że mają bardziej wyrównane składy niż my. Przede wszystkim silniejszą personalnie linię obrony, w której Uryga, Szot, Krzyżanowski, Satrustegui i Jaroch mogliby co najwyżej siąść na ławce, a część nie miałaby szansy nawet na to. Widoczne jest to zwłaszcza w Lechi która dysponuje bardzo wybieganymi obrońcami, zwraca uwagę Ollson grający trochę jak Colley - twardy, szybki, wszędzie go pełno. Nasza linia obrony przy ich wygląda jak karykatura.
Tak jak pisałem wielokrotnie - awanse wygrywa się obroną, a u nas jest to najbardziej olewana pozycja gdzie grają "legendy" o dynamice oldboya, jakieś pseudotalenty i leszcze. Te 8-9 punktów więcej to brak Krzyżanowskiego zawalającego dwa mecze pod rząd, brak bezmyślnych zagrań Szota etc. To są detale które robią różnice na koniec sezonu, kiedy Arka i Lechia mają te kilka punktów więcej bo zremisowali zamiast przegrać, wygrali zamiast zremisować... To są zespoły skupione na awansie, a nie trzymaniu pseudolegend i ogrywaniu miernot.
U nas jest jakieś chore ciśnienie na "swoich chłopaków" i mega talenty w sytuacji gdy nasze szkolenie młodzieży to dno i każdy zdolniejszy nam ucieka. W Lechii mają w dupie ilość Polaków, u nas taki Karcz czy Ryszka robią z tego histerię na każdym kroku.
Lekką ręką, za nic pozbyliśmy się Moltenisa i Tachiego którzy fizycznie niszczą Urygę i Łasickiego, a staramy się przedłużyć wspomnianego Łasickiego i Jarocha. Na każdym kroku sabotaż...