Cymes napisał(a):

W dużym uproszczeniu tak. Ten mecz jest zresztą swego rodzaju skompresowanym podsumowaniem całej dotychczasowej pracy Rude w Wiśle.
Mamy trenera, który przychodzi z jakimś pomysłem na drużynę. Wykorzystuje obóz zimowy na jego wdrożenie. Po czym okazuje się, że po rozpoczęciu ligi bez przerwy jest czymś zaskakiwany. Ile jego pierwotnych założeń poleciało do śmieci? 30%? 50? 70? Słuchając jego wypowiedzi na konfach zakładałbym, że raczej więcej niż mniej. Bardzo ciekawa była zresztą wypowiedź Królewskiego na tt, w której wprost przyznał, że część wyjściowych założen Alberta była błędna broniąc go, że cóż w życiu tak jest i trzeba sobie z tym radzić. Tylko tam teraz na odprawach i treningach jest pewnie niezły cyrk, bo kupe z tego co chłopakom nawkładali do łbów w okresie przygotowawczym trzeba na gwałt odkręcać i wprowadzać nowe rozwiązania, więc jak widzę na boisku ludzi, którzy momentami wydają się najzwyczajniej głupieć to jakoś mam wątpliwości czy jebanie ich za to ma jakikolwiek sens.
Dość bezlitosny w ocenie tego wszystkiego był Karcz, który przypomniał, że duża część społeczności chciała trenera znającego ligę, a jeśli Rude narobił bałaganu to niech go teraz sprząta, a jeśli Karcz coś twierdzi, to z reguły jest to zdanie przynajmniej części osób w klubie. Nie byłbym aż tak surowy, bo moim zdaniem Albert został tu trochę wpierd0l0ny na minę, ale tłumaczenie tego cyrku wyłącznie złymi kopaczami to jakieś kuriozum.
Życzę sobie i wszystkim, żeby ta cała tragikomedia miała pozytywny koniec tak jak mecz ze Zniczem w co osobiście mimo wszystko wierzę.
|
Ale co ten mecz udowodnił? Raczej nie to, że Rude ma problem tylko to, że Wisła ma problem z powodu podejścia własnych zawodników do swoich obowiązków. Nie tych najemników z Hiszpanii, ale zwłaszcza tych młodych miejscowych, którzy w teorii powinni być nakręceni na grę dla Wisły, tryskać energią, walczyć, ryzykować, atakować, a oni zostawiają niekrytego chłopa przy wyrzucie z autu? Trener jest winny? Bo Karcz tak orzekł

. Karcz po ostatnim meczu Szotowi i Coleyowi dał taką samą ocenę. Ratona obwinia za stratę bramki. Jego zdaniem Rude narobił bałaganu

. Wybacz ale jeżeli podpierasz się opiniami Karcza to nie ma o czym dyskutować.
A co do pozytywnego końca. Moim zdaniem właśnie trwa spektakl. Reżyserowany właśnie przez takich "Karczów", którym Rude, Kiko czy Hiszpanie w Wiśle bardzo nie leżą, ich wypłaty mogliby kasować znajomi królika, a nie kasują. To nie jest tragikomedia to jest ciężki do oglądania dramat psychologiczny. W którym niektórzy bohaterowie może by i chcieli, ale im nie wolno. W pucharze kiedy grali normalnie, bo nikt się nie spodziewał, że Rude tak ich ustawi że powiozą Ekstraklasowczów to jakoś nie było bałaganu Rudego o którym bezczelnie bredzi Karcz. Bałagan pojawia się nagle w meczach ze słabeuszami, bo po stracie punktów w takim meczu najłatwiej walić w trenera. Tylko w dwóch przypadkach koniec będzie pozytywny.
Ten lepszy dla Wisły to oczyszczenie atmosfery, konsolidacja całego zespołu, olanie podpowiedzi "środowiska" przez "naszych" czyli tych którzy ostatnio najbardziej zawodzą. Wtedy jest szansa nawet na wygranie wszystkiego do końca.
Ten gorszy. Rude zdaje sobie sprawę z sabotażu niektórych i zwyczajnie nie wstawia ich do składu. To daje gwarancję że zawodnik na boisku będzie walczył o wygraną i nie powtórzy się sytuacja z Głogowa czy pierwszej połowy ze zniczem. W ten sposób skończymy w barażach, ale będzie szansa powalczyć.