Drozd napisał(a):

Wolałby żeby dalej Wisłę można było doić. A do tego potrzeba "swoich" na decyzyjnych stanowiskach. Ani Królewski, ani Kiko, ani Rude "swoi" nie są. Więc żeby "swoi" mogli wrócić to tym nie może się udać. Bez względu na koszty.
Lepsza "swoja" Wisła w 4 lidze niż taka AI w Ekstraklasie i w pucharach. Zgodnie z taką filozofią finał PP to nie żaden sukces.
|
Drozd napisał(a):

W tym cała kwestia, że klub jest nieudolnie zarządzany od lat, kulminacją była hegemonia rodzinki i marnowanie kosmicznej w porównaniu do dzisiaj wydawanej kasy. Sportowo się cofnęliśmy? Przecież Królewski przejmował Wsłę na chyba 10 miejscu z marnymi szansami na baraże. To zatrudnienie Kiko zmieniło sytuację.
Królewski zatrudniając Kiko, a potem Rude próbuje odwrócić kartę. Finał PP tego dowodzi, pokazuje że idziemy w dobrą stronę. Dlatego jego znaczenie jest umniejszane. Wygrane mecze, wymęczone, za to przegrane nawet po sędziowskich przekrętach zasłużone. To jest tak jaskrawa czarna propaganda, że zwyczajnie wstyd.
Więc jeżeli komuś przydadzą się tabletki to na pewno nie mnie.
Wiadomo, że Królewski ma swoje wady, dużo jest do poprawienia, ale trzeba Wiśle nawet z Królewskim u steru, życzyć dobrze, a nie trzymać kciuki za porażki. A część kibiców takie właśnie sprawia wrażenie.
|
Przecież Królewski jest współwłaścicielem klubu od ponad pięciu lat i jest także współwinnym nepotyzmu w Wiśle. Miał nie mniejszy wpływ niż Błaszczykowski. Gdy ówczesne Trio przejmowało klub, to Wisła była średniakiem w Ekstraklasie, obecnie męczymy się w beznadziejnej I lidze. Już nie mówię o takiej kwestii jak długi, które rosną cały czas. Finał Pucharu Polski (choć jest niewątpliwie sukcesem) to taki wyjątek od reguły i który pudruje rzeczywistość.