Cymes napisał(a):

Krzyżanowski od początku rundy gra po lewej bardzo agresywnie do przodu, więc zakładam, że nie robi tego według własnego widzimisie tylko takie są wytyczne trenera jeśli chodzi o jego ustawienie. Dopóki ładnie działało to w ofensywie i nie przynosiło negatywnych konsekwencji w defensywie mieliśmy zachwyty - patrzcie jaki ten Rude zajebisty, jak Krzyżanowski się pięknie przy nim rozwinął. W Głogowie Plewnia bardzo ładnie czytając taktykę Rudego ustawił Kuzdre bardzo agresywnie po naszej lewej stronie widząc, że jest tam dziura i czując, że mogą być problemy z jej asekuracją. Po meczu pisałem
a po drugie - dużo istotniejsze. Po sobotnim meczu wszyscy będą grać z nami to samo co Plewnia. Po odbiorze sprint prawego skrzydłowego/wahadła i laga na ślepo na naszą lewą stronę w nadziei na wolne pole.
Piast również tego próbował tylko po stronie Jarocha, gdzie mieliśmy szalejącego Ameyawa. Moim zdaniem Bartosz bardzo ładnie z tego wybrnął, mimo że po meczu został zjechany przez "ekspertów", że się nie nadaje. Choć warto zwrócić uwagę, że bardzo często miał tam ładne wsparcie w asekuracji ze strony kolegów, którego Krzyżanowskiemu w Płocku ewidentnie zabrakło. No i najistotniejsze, mecz z Piastem ułożył się nam idealnie. Jakub od początku rundy gra dokładnie to samo. Problemy po jego lewej stronie biorą się z tego, że trenerzy przeciwnika zaczęli dostrzegać słabości w ustawianiu drużyny przez Rudego i bezlitośnie je eksploatować, a Albert...nie wiem...albo ich nie zauważa, albo nie rozumie, albo mające temu zapobiec rozwiązania, które wdraża nie działają.
Z wchodzącym szeroko z głębi pola Niepsujem ustawionym nominalnie na prawej obronie to ja przede wszystkim życzyłbym sobie zobaczyć Baene. Nie widziałem go ani spóźnionego, ani w ogóle, chłop wyparował z boiska. To jak poradził sobie z tym Krzyżanowski, albo raczej nie poradził to już inna sprawa, ale ta akcja to tak naprawdę kolejny kamyczek do ogródka problemów z obowiązkami i odpowiedzialnością w kryciu, jego przekazaniem i asekuracją, które ta drużyna momentami wydaje się mieć coraz większe zamiast coraz mniejsze.
|
Wszyscy będą próbować robić przewagę na bokach kiedy nasi boczni obrońcy podchodzą wysoko. Nikt nic na to nie poradzi to jest koszt większej ilości zawodników w okolicach pola karnego. Z Piastem było to samo, ale z Piastem była większa koncentracja większa zespołowość. Dlatego mimo faktu, że ten murzyn z Piasta był dwa razy szybszy od Jarocha to zawsze ktoś zdążył mu pomóc. Również dlatego, że Jaroch rozumiał sytuację i odpowiednio się ustawiał. Tego brakowało i Krzyżanowskiemu w ostatnich dwóch meczach i Szotowi z Motorem. Szybszego zawodnika albo się wyprzedza zanim dostanie piłkę, albo nie podchodzi za blisko kiedy już tą piłkę ma. To jest uczone w trampkarzach. W sytuacji z Niepsujem Krzyżanowski nie krył nikogo po prostu przestał kontrolować co się dzieje na jego skrzydle, tak jak przestał kontrolować linię obrony w Głogowie. Baena nie był w tym meczu lepszy niż Krzyżanowski ale skoro boczny obrońca nie ma gościa do krycia to boczny pomocnik za swoim obrońcą biegać nie powinien. Odpowiedzialność w kryciu zależy od zaangażowania i koncentracji. Trzeba się rozglądać myśleć o grze, a nie dupie Maryni i reagować. Krzyżanowski popatrzył za siebie co tam się dzieje dopiero wtedy jak leciała tam już mijająca go piłka. Trener jest temu winny? No nie bardzo.
Jeszcze co do gry do przodu. Każdy obrońca jest po pierwsze obrońcą i lecieć do przodu powinien z głową, czyli wtedy kiedy przyniesie to więcej korzyści niż ryzyka. W sytuacji kiedy straciliśmy bramkę wbiegnięcie Krzyżanowskiego było podręcznikowym przykładem jak tego nie robić.