Wyświetl pojedynczy post
wolfy
Senior Member
 
Od: 01.2005
Skąd: Z Krainy Deszczowców...

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#13
Stary 11.04.2024, 15:40
MaLk napisał(a):Wyświetl post
Niepoważne jest porównywanie znaczenia błędów dla drużyny bez korekty na to, na jakiej pozycji występują.

Jest rzeczą oczywistą, że błędy bramkarza i obrońcy mają zupełnie inne znaczenie i zupełnie inaczej są oceniane niż błędy napastnika i ofensywnego pomocnika. Brożek potrzebował średnio trzech sytuacji żeby strzelić bramkę, więc jeśli zmarnował dwie wcześniejsze, ale strzelił w trzeciej, to było OK. Pawełek nawet jeśli rewelacyjnie wybronił dwie sytuacje, ale zrobił "pawełka" w trzeciej i straciliśmy bramkę, stał się obiektem kpin i dostał nawet własną nazwę dla popełnianych klopsów (nota bene Raton jest na najlepszej drodze do zluzowania Pawełka jako symbolu takiej gry).

Błąd obrońcy lub bramkarza zwykle kończy się stratą bramki lub co najmniej ogromnym zagrożeniem taką stratą. Błąd piłkarza ofensywnego zwykle kończy się co najwyżej wyliczanką ile mieliśmy zmarnowanych sytuacji, xG i gdybologią "co by było gdyby". I tyle.

To jest istota piłki nożnej.

Pomijanie tego "niuansu" dla wykazywania z góry zakładanych tez o wyższości jednej narodowości nad drugą jest jakimś nieporozumieniem, bo w każdym zespole, niezależnie od proporcji narodowościowych, będzie to wyglądało tak samo. To błędy zawodników defensywnych częściej kończą się stratą bramek niż błędy zawodników defensywnych. I tyle.


Sorry, ale tu już tak odpłynąłeś, że nie chce mi się nawet prowadzić tej rozmowy.

To tylko ukazuje do jak wielkich absurdów jesteś skłonny się posunąć, żeby tylko nie przyznać, że masz pier*olca na punkcie Hiszpanie vs Polacy.


Przypominam Ci zatem, tak jak wyżej Wolfy'emu, że póki co trenerzy wyeliminowali najsłąbsze ogniwa z obrony.

Zgadnij piłkarze jakiej narodowości zostali wyeliminowani, a jakiej grają...
Wiesz dlaczego błędy w obronie inaczej się ocenia niż błędy w ataku? Bo broni się łatwiej. Zawodnicy ofensywni są kilka-kilkanaście razy drożsi niż odpowiednicy w obronie. Absolutnym topem są napastnicy.
Innymi słowy - Polacy okupują teoretycznie najłatwiejsze funkcje (czysto defensywne) i notorycznie dają dupy, zwykle bardzo spektakularnie (jak Krzyżanowski z Chrobrym albo Duda z Podbeskidziem). Jednocześnie, poza Sobczakiem i Jarochem wkład naszych rodaków w ofensywę jest ujemny. Psują wszystko: strzały, podania, dryblingi, dośrodkowania. Przez to że gra Duda mamy na mecz kilka setek mniej - w ostanim meczu zepsuł setkę bezmyślnym dryblingiem, kiedy była okazja na kontrę podał 10 metrów za daleko, jego wrzutki ze stojącej piłki to katastrofa itd. Nasz nowy Młyński - Olejarka - to w ogóle nie wiem czy ktoś obserwował go przed zakupem. Nie umie nic poza okazjonalną próbą strzału z dystansu.

I to nie jest tak że nie ma dobrych Polaków w pierwszej lidze. Są. Jest ich dużo. Tylko nie u nas.
Duda i Krzyżanowski na tle młodych Chrobrego, Podbeskidzia, Lechi i kilku innych drużyn wyglądają kompromitująco! To nie są żadne talenty...

Reasumując - nasi Polacy zarabiają kuriozalnie dużo jak na warunki pierwszoligowe, ale jakości w większości przypadków nie widać. Taki Uryga to top 5 zarobków w pierwszej lidze, jakościowo to nie jest top 10 stoperów. Chłop zarabia pewnie 90 tys.+ miesięcznie.
Spokojnie w top 5 mamy jeszcze Fazlagicia i Colleya.
Sapała - 10 tys. euro co miesiąc spuszczane w kiblu. Jeszcze przez rok.

Czemu wydajemy milion złotych co miesiąc? ~20% tego kasują sami Uryga i Colley.
Ostatnio edytowane przez wolfy : 11.04.2024 o godz. 15:57.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
Odpowiedz cytując