wolfy napisał(a):

|
Manipulujesz. Wszyscy popełniają błędy, ale taki Carbo robi to bardzo rzadko i nawet wtedy gra na swoim normalnym poziomie, a Sapała jeśli zdarzy się cud i zagra - to jest katastrofa. I to taka że potem i Sobolewski, i Rude prędzej wpuszczą masażystę niż jego. Obaj wolą Bashę jeśli akurat jest pomiędzy kontuzjami (co się bardzo rzadko zdarza).
|
Sorry, ale za jeszcze większą manipulację uważam porównywanie Carbo i Sapały dla wykazania domniemanych różnic między Hiszpanami a Polakami.
Prawda jest taka, że np. w obronie Polacy, jakimi by nie byli obarczeni wadami, w cuglach wygrywają (i za Sobolewskiego, i za Rude) rywalizację z Hiszpanami.
Dlaczego więc porównanie między Hiszpanami a Polakami opierać na rywalizacji Carbo z Sapałą, a nie Szota czy Krzyżanowskiego z Junką i Stratusteguim? Bo tutaj obraz będzie zupełnie inny i każdy trener woli wstawić młodzieżowca albo nawet tego popełniającego błędy prawego obrońcę na lewą obronę niż (jeśli akurat jest pomiędzy kontuzjami) Junkę lub raz wystawionego na tej pozycji (skończyło się katastrofą) Stratusteguiego? Dlaczego tenże Stratustegui jest - już na swojej nominalnej pozycji - na szarym końcu w kolejce do wystawienia za Colleyem, Urygą i Łasickim?
Co to mówi o jakości hiszpańskiego zaciągu do obrony? Czy pozwala to na tworzenie tezy o tym, że Hiszpanie z zasady są lepsi od Polaków?
Nie, nie ma takiej zasady. Są Hiszpanie lepsi i Hiszpanie gorsi. Wszystko zależy od konkretnego piłkarza a nie od narodowości.
Cytat:
|
Uryga jest wolny i malo zwrotny i to jest fakt. On nie gra w kratkę, po prostu nie każdemu rywalowi udahe się to wykorzystać. Szot ostatnoo odwala taki cyrk że żal ba to patrzeć, Krzyżanowski skompromitował suę z Chrobrym grając jak trampkarz...
|
I każdy z nich mimo wszystko wygrywa - zarówno w ocenie polskiego trenera (Sobolewski), jak i hiszpańskiego (Rude) rywalizację o skład z Polakami, z czego niektórzy Polacy nawet nie są nominalnie graczami z tej pozycji...