MaLk napisał(a):

|
Trudno żeby było inaczej, skoro defensywę mamy głównie polską a ofensywę głównie hiszpańską.
|
Nie chodzi o to, że mamy więcej Hiszpanów w ofensywie niż w defensywie.
Zrównywanie znaczenia dla drużyny i skali błędów Hiszpanów ze skalą błędów i znaczenia dla zespołu polskich zawodników takich jak Szot, Jaroch Uryga, Sapała, Krzyżanowski, Duda i tak dalej jest niepoważne.
Gdy wyjmiemy tych polskich zawodników ze składu tragedii nie będzie, niemal każdy inny piłkarz może ich łatwo zastąpić - nawet Villar cofnięty do obrony nie będzie grał dużo gorzej niż Jaroch. Gdy zaś wyjmiemy ze składu kilku Hiszpanów takich jak Carbo, Rodado, Alfaro, nawet słabo grającego Goku, mamy prawie paraliż zespołu i stajemy się bezradni w meczu z niemal każdym rywalem. Już widzieliśmy czym się skończyło zastąpienie Carbo przez Sapałę.
Wskazałem na prostą sprawę: dzięki grze kogo tracimy najwięcej punktów, a dzięki komu najwięcej zyskujemy. Kto najbardziej zawodzi na boisku i zachowuje się najmniej profesjonalnie.
Nie dziwię się, że niektórym ta prawda bardzo się nie spodobała.
Zwłaszcza tym, którzy próbują robić z Hiszpanów kozły ofiarne. To nie ja jestem autorem słów, że za dużo w drużynie Hiszpanów, a za mało Polaków i że to tych pierwszych trzeba w pierwszej kolejności wyrzucić, a Ci drudzy mogą sobie dalej być. To nie ja patrzę na zespół przez pryzmat narodowości zawodników, a nie ich umiejętności. Ja pokazuję na idiotyzm wprowadzania tego typu parytetów i podejścia oraz stygmatyzowania Hiszpanów, gdy drużynie nie idzie, a szczególnie, gdy to nie oni nie grają na 100%, olewają swoje obowiązki i niektóre mecze, bądź popełniają najwięcej kosztujących punkty błędów.
Przypominam, że drużynę buduje się i poprawia poprzez eliminację najsłabszych, a nie najlepszych ogniw zespołu.