Manhunt. napisał(a):

|
Oczywiście zostawmy chłopa z ekstraklasowym kontraktem, budżety wytrzyma.
|
Napiszę Ci zgodnie z prawdą - jeśli nie znajdzie się chętny to i Colley, i Uryga, i Młyński, i Sapała, i Fazlagić zostaną bo tak działa kontrakt piłkarski. Nasza chęć bądź nie nie ma tu absolutnie nic do rzeczy, bo pozbyć chcieliśmy się większości z w/wym., plus kilku innych (np. Niewiadomskiego i Talara).
Kwestia kosztów to w znaczącej części wypłaty tych ananasów, absolutnie nie mające nic wspólnego z efektami ich gry.
Jest nadzieja że po tej rundzie zgłosi się ktoś po Colleya, problem w tym że ma tak gigantyczny kontrakt że w rodzinnej Szwecji mało kogo na niego stać. Teraz przemyśl sobie poprzednie zdanie. Większości klubów które może i by go wzięły (w tym z Ekstraklasy) NIE STAĆ na kontrakt Colleya z Wisły. Rozumiesz to? Bo ja nie...
@MaLk, kryształ - to nie Hiszpanie ani Ci kupieni po taniości drenują budżet, tylko goście których wymieniłem wyżej. To co piszecie jest zwyczajnie nieuczciwe. Co więcej - Hiszpanie mają w większości roczne kontrakty, a takiego Fazlagicia czy Urygi to my się jeszcze długo nie pozbędziemy.
To są efekty awanturniczej polityki (przekrętów?) z sezonu spadkowego. Został wtedy z nami najgorszy i najbardziej przepłacony szrot.
Jedyni Hiszpanie z dłuższymi kontraktami to Goku i Rodado, a to bardzo dobra wiadomość. Cośtam można na nich zarobić. Nie zdziwię się jak Carbo, Villar czy Alfaro znajdą sobie pracodawców w Polsce. Taki Carbo to spokojnie w Ekstraklasie...