Karherop napisał(a):

I wolfy dobrze wyjaśnił.
Pisałem to samo na jesieni w okolicach listopada.
Już nawet nie bacząc na terminarz, to przecież to oczywiste, że jeśli nie wypracujemy przewagi to w głowach naszych paniczy znowu pojawi się mityczna presja, która zacznie pętac im nogi, tak jak petala choćby rok temu z Sosnowcem.
I żeby nie było, w esa jest tak samo, mówił choćby o tym Magiera w niedawnym wywiadzie dla Cwiakaly na temat postawy swoich piłkarzy jesienią a wiosną.
|
Eeee... odbieram to jako standardowe szukanie usprawiedliwienia za wszelką cenę.
Ta teza by się broniła, gdyby nie to, że rzeczywistość skrzeczy. Na tę chwilę wiosenna różnica między liczbą meczów wyjazdowych i meczów domowych wynosi 1 i jest absolutnie normalna dla sytuacji, w której zaczyna się od meczu wyjazdowego.
Seria wyjazdów dopiero przed nami i nijak nie tłumaczy tego, co się stało do tej pory.
Był czas, żeby
w normalnym trybie meczowym wypracować przewagę albo przynajmniej utrzymać małą stratę. Stało się jednak zupełnie inaczej i - właśnie w tym normalnym trybie - strata się pogłębiła do rozmiarów, w których zastanawiamy się głównie nad szansami matematycznymi.
Mało tego, w meczach wyjazdowych na wiosnę mamy sensowny bilans - 4 mecze, 2 wygrane / 1 remis / 1 porażka i całkiem przyzwoita średnia wyjazdowa 1,75 pkt/mecz.
Spieprzyliśmy mecze domowe - 3 mecze, 1 wygrana / 0 remisów / 2 przegrane, średnia 1,00 pkt/mecz.
Tyle mówi tak naprawdę przywołana statystyka.