Patryko napisał(a):

W wątku dotyczącym Pucharu Polski 23/24 napisałem, żeby na pierwszy mecz wyjść rezerwami i go odpuścić, bo z dużą dozą prawdopodobieństwa nie zajdziemy w nim daleko. Tak się złożyło, że zaszliśmy do finału, dzięki czemu wielu z tych chłopaków może teraz spełnić swoje marzenia o grze w finale.
Trzeba na to też niestety spojrzeć z punktu widzenia interesów klubu. Na chwilę obecną za PP dostaniemy ok. 800k PLN, w przypadku wygranej 5 mln PLN. W finale zdarzyć się może wszystko, ale na chwilę obecną mamy pewne te 800k. Bez gier w PP piłkarze mieliby "czyste" głowy, być może nie byłoby meczów, które odpuścili (Chrobry) ze względu na nadchodzący mecz pucharowy.
Wybierając między zwycięstwem w PP, a awansem, chyba każdy kibic Wisły bierze w mgnieniu oka awans. Dla mnie ten puchar jest po prostu zbędnym balastem dla naszego, wbrew pozorom, dość wąskiego składu, jeśli brać pod uwagę jakość zawodników.
Ja osobiście mam na ten puchar wywalone od samego początku i według mnie więcej on w tym sezonie nam zaszkodził, niż pomógł. Ewentualna wygrana pozwoli zasypać największe leje po bombach w budżecie, będzie można postawić dodatkowy puchar w gablocie, ale brak awansu (oby nie) położy się na to wszystko cieniem.
|
Ja też chciałem żeby odpuścili, Królewski się na niego napalił.
Główny argument zwolenników gry w PP to że to tylko kilka dodatkowych meczy, marzenia, przygoda. Teraz widzimy jak te "kilka meczy" odbiło się na składzie, psychice i podejściu piłkarzy. Po Widzewie uznali że są debeściaki i mogą takiego Chrobrego puknąć na stojąco. Teraz mają już centralnie wyjebane na ligę bo "realizują marzenia". I nie ma nawet jak pajaców naprostować...
Dramat.