Elendil napisał(a):

|
Czemu jak przeciw nam grają w 10, to w zasadzie nie odczuwamy różnicy, a jak już u nas jednego nie ma, to rzucamy ręcznik?
|
Nie no, nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Tak dzisiaj, jak i w jesiennym meczu z Odrą pomimo gry w osłabieniu długo graliśmy co najmniej jak równy z równym, a może nawet lepiej niż przeciwnicy, tu i tu w osłabieniu strzeliliśmy nawet bramkę.
W obu meczach główny problem był jednak taki, że w osłabieniu trzeba było grać prawie cały mecz. W pewnym momencie, jeśli nie ma dużej różnicy w jakości piłkarzy (względnie kondycji), takie granie kończy się utratą sił i tyle. Tutaj też by pewnie się tak skończyło.
Oczywiście nie usprawiedliwia to ani trochę tego, jak wyszliśmy na drugą połowę, bo akurat po przerwie powinniśmy byli trochę odpocząć i odzyskać siły. Zawiodła koncentracja, może jakieś nietrafione założenia na drugą połowę, bo straconych w tych okolicznościach bramek nie da się zapisać na konto zmęczenia. Ale to nie jest też tak, że nie potrafiliśmy grać w 10 i od razu rzuciliśmy ręcznik.