FraMat napisał(a):

Co jest pozytywnego w opinii, że zawodnicy, których wziął Becali okazali się rozczarowaniem?
Co jest pozytywnego w opinii, że "byłeś wspaniały, a przyszłość jest przed tobą"? Był. Był wspaniały. Juz nie jest.
|
On nie musi być wspaniały, by na beznadziejnym sportowo poziomie pierwszej polskiej ligi stanowić wartościowego zawodnika, który na coś się przyda.
Twoje manipulacje i propaganda pomijają prosty fakt, że w naszych realiach problemem dla pierwszoligowych obrońców może być nawet napastnik z nadwagą, ale myślący na boisku, mocno stojący na nogach, umiejący się ustawić w polu karnym, o wyszkoleniu technicznym i przygotowaniu taktycznym takie jakie posiada Omrani.
Nawet kilka procent tego, co prezentował jakiś czas temu w Rumunii - gdzie grał w najlepszym klubie, zdobył pięć tytułów mistrzowskich i uzbierał mnóstwo bramek oraz asyst - może czynić go lepszym napastnikiem od większości napastników biegających po polskich pierwszoligowych boiskach. I robić różnicę. W takim świecie żyjemy.
Trenerzy jak widać też tak uznali. Nie podoba Ci się, że mogą widzieć i wiedzieć więcej niż Ty?

Jeśli mimo wszystko Omrani okazałby się pomyłką, jest na takich warunkach finansowych, że nie odbije się to znacząco na sytuacji budżetowej klubu. Potencjalnie zyski mogą znacząco przeważyć owe 2000 euro miesięcznie podawane przez media, które kosztuje klub. A wzmocnienia ataku potrzebowaliśmy bardzo.
Zmanipulowałeś opinie o nim przytaczając tylko te negatywne. Wszelkie pozytywne tendencyjnie pominąłeś. To fakt, z którego się nie wykręcisz.
Wymyślałeś na niego pogardliwe określenia i porównania w stylu grubszego Sobczaka, czy pączusia. Nastawiałeś nimi kibiców przeciwko niemu, dając paliwo takiemu Jaroo do nowej porcji hejtu.
Później jeszcze próbowałeś nastawiać kibiców przeciwko Rude na podstawie jakiegoś jednego krótkiego ujęcia kamery podczas meczu. Bo niby według Ciebie nie słucha Jopa. To kolejny fakt.
Do innych spraw już nie będę wracał. Są powody byś się tłumaczył i zastanowił nad sobą, ale Ty dalej wolisz brnąć w tamte kompromitacje. A brnij sobie. Znając życie długo nie wytrzymasz i znów z czymś podobnym wyskoczysz.
