s1mone napisał(a):

|
Za dużo piłkarzy zostaje w obronie, a że gramy głównie przeciwko autobusom wygląda to jak wygląda.
|
Gdy gramy trójką napastników, których dodatkowo wspiera przesunięty przez Rudę z obrony Uryga i mamy łącznie w okolicy pola karnego sześciu-siedmiu piłkarzy, to też za mało?
Dostałeś jasną odpowiedź od Urygi dlaczego graliśmy gówno i co zaważyło na takim obrazie meczu.
Mówi on Tobie i innym wprost:
brak waleczności, odstawianie nogi, czyli mówiąc krótko zero profesjonalizmu i olewactwo, żadna zła taktyka. Ta sama taktyka dała zwycięstwa i rozmontowanie autobusów Odry oraz Miedzi, ale tam była po prostu realizowana z większym zaangażowaniem i koncentracją.
Przypomnę, co jest oczywiste dla każdego, kto obserwuje mecze Wisły: w ramach tej taktyki w KAŻDYM z wiosennych spotkań tworzyliśmy przynajmniej kilka sytuacji bramkowych i w każdym poza Tychami strzelaliśmy gole (nawet tam mogliśmy, ale Miki koncertowo spartolił strzał z 5 m).
Zatem wszędzie okazje tworzymy i wszędzie one są, także z rywalami grającymi autobus, DZIĘKI taktyce, a nie wbrew niej!
Skutecznie tworzy ona wolne strefy w obronie rywali i zmusza ich do regularnych błędów w kryciu nawet przy skomasowanej obronie.
Ale mimo, iż Uryga tłucze ci do głowy wprost, co zawaliło i co nie zagrało, Ty dalej swoje wiesz i opowiadasz własne historyjki, tak jak wtedy gdy robiłeś z beznadziejnego i wiecznie kontuzjowanego Brody sensownego bramkarza czy jak od dawna starasz się gnoić Ratona.
Ten rzekomy według Ciebie "ręcznik" wybronił nam już kilkanaście bardzo trudnych strzałów i zapewnił punkty wiosną, a nie ich utratę. Gdyby rzeczywiście potraktować Twoje słowa i poglądy choć odrobinę poważnie i on byłby tym ręcznikiem, jako ów ręcznik nie miałby prawa obronić nic, albo jedynie od czasu do czasu przypadkowo jakiś strzał.
Tymczasem jest on jednym z najlepszych zawodników drużyny wiosną.
W pierwszej polskiej lidze, a nawet Ekstraklasie, NIE MA żadnego bramkarza, który regularnie nie popełnia poważnych błędów. Ci, którzy ich nie robią, nie grają w Polsce, tylko w najsilniejszych ligach. Tutaj każdy, co parę meczów odwali jakiegoś babola czy zaliczy jakąś istotną wtopę, ale i to do Ciebie nie dociera.
Rozumiem, że czujesz się osierocony, iż z tych nagonek na Ratona i z wciskania Brody do podstawowej 11 na razie nic ci nie wyszło, a wydarzenia pokazały, że jedynie się tym skompromitowałeś, dlatego tak rozpaczliwie szukasz kolejnego tematu zastępczego, w którym chciałbyś zaistnieć. Oczywiście znów z efektem godnym tych dwóch wcześniejszych spraw. Ale próbuj dalej.
