Ale przecież już dawno wszyscy tak grają i ostatni mecz Krzyżanowskiego nie był pierwszy w takich warunkach. Dlatego kiedy atakujemy trzech, zostaje z tyłu i plecy Krzyżanowskiego asekuruje Coley. Ile razy skasował Czubaka w Gdyni właśnie na lewej stronie. Więc to nie była żadna nowość. Różnicę robiła ogólna ślamazarność w doskoku do rywala i innych elementach gry. W sytuacji z bramką kiedy obrona stoi na 30 metrze każdy obrońca ma trzymać linię, to jest klucz i nie jest to zadanie ponad siły, zwłaszcza kiedy szykuje się długa piłka na walkę. Chłop zwyczajnie przysnął, a że miało to miejsce 5 min po przerwie dodatkowo go obciąża. O drugiej bramce nie wspominam bo to kropka w kropkę zachowanie Szota z Gdyni.
Cymes napisał(a):

|
Odnośnie Jopa. W gradację kto jest lepszym trenerem bawił się nie będę, bo na tej zasadzie to po sobotnim meczu PMS Piotr Plewnia jest lepszy od Rudego. Natomiast po Chrobrym pytanie czy Jop wycisnąłby z wiosennych meczy więcej od Rudego tym bardziej zasadne i aktualne.
|
Przypomnij sobie mecz Jopa z Polonią. Co po nim mówił Jop. "Brakowało nam intensywności". Bo chłopaki po dwóch meczach na dobrym poziomie mentalnym. Wrócili do normy i tylko cud uratował nas od straty punktów. Jeżeli drużyna się opieprza to żadne taktyki nie pomogą. Po ostatnim meczu Plewnia jest tylko tym lepszy, że jego piłkarze biegali bo grali z "wielką" Wisłą, a nasi się przechadzali bo grali z jakimś tam Chrobrym. Nie ma to nic wspólnego z taktyką.