s1mone napisał(a):

|
My zagraliśmy gówno głównie przez autorskie kretynskie pomysły Rudego.
|
Kolejna bzdura. Oto dlaczego graliśmy gówno, sami piłkarze jednoznacznie wskazują, co to spowodowało:
Alan Uryga napisał(a):
|
Miałem takie wrażenie, że nawet gdy my byliśmy bliżej piłki i spokojnie mogliśmy ją zgarnąć, to nagle dawaliśmy im opcje do tego, żeby nas złapali i ten bezpośredni pojedynek przegrywaliśmy. Praktycznie w każdej formacji nie podjęliśmy bezpośredniej walki (...) Oni szli na każdą piłkę na sto procent, nam tego brakowało. Wiele razy nie wsadzaliśmy nogi do końca, a nawet jak mieliśmy bliżej do piłki, to jakby zatrzymywaliśmy się ze strachem w oczach.
|
Podobnie wypowiada się Jaroch, właściwie wszyscy zapytani. Będziesz się teraz kłócił z nimi i z Urygą, bo po skompromitowaniu się kilkudniowym wciskaniem na siłę do składu wiecznie połamanego Brody i robieniem z Ratona bramkarza, przez którego niemal w każdym meczu będziemy tracić punkty (wiosną jeszcze ani razu przez niego punktów nie straciliśmy) rozpaczliwie próbujesz odzyskać twarz i potrzebujesz wykreowania nowej gównoburzy tym razem w kwestii taktyki?
Obecne ustawienie Wisły trójką z tyłu nie uniemożliwia kreowania ataku pozycyjnego i gry kombinacyjnej szczególnie w bocznych sektorach boiska, a także rozciągania obrony rywali i tworzenia przestrzeni dla prostopadłych podań na środku. Jednocześnie trochę bardziej ogranicza rywali w wyprowadzaniu konrataków i daje zwłaszcza Urydze pomoc w kryciu, by nie zostawał w swoim sektorze boiska za każdym razem jeden na jeden z napastnikiem, który wówczas bardzo łatwo może mu uciec. Gdy Jaroch się obija tak jak w Głogowie, oczywiście i to nie działa.
Dotychczasowa taktyka nie przeszkodziła Wiśle w rozmontowaniu obrony Odry czy Miedzi, sprawdziła się też z Widzewem, to nie przez nią przegraliśmy ten mecz z Chrobrym wbrew Twoim najnowszym rozkminkom na tradycyjnym poziomie taktycznego dyletanta.
Jak po nieudanym wciskaniu Brody i nieustannym gnojeniu Ratona potrzebujesz wyszukać dla siebie czegoś w czym mógłbyś zaistnieć, to zajmij się lepiej robieniem na drutach, bo będzie więcej z tego pożytku niż z Twojej zabawy w taktyka.
