wolfy napisał(a):

|
A co ma do tego Jop i jego urojony geniusz trenerski to wiecie już tylko Ty i FraMat, ponieważ na skrzydle Goku i tak zbiega zwykle do środka i zaczyna swój magiczny "drybling" - zwykle ze wspomnianym efektem. Nie jest przypadkiem że nikt nie nazywa go już następcą Fernandeza, nawet Ci którzy wiwatowali jak nasz najlepszy piłkarz odchodził jednocześnie czyniąc z niego kozła ofiarnego (Karherop). To po prostu o wiele, wiele gorszy piłkarz. Ale tańszy. I ma swoje momenty, ale zależą one nie od pozycji, ale od przypadku albo rzadkich chwil kiedy przypomina sobie w odpowiednim momencie że nie jest sam na boisku. A to czy straci piłkę z boku czy na środku to już tylko didaskalia.
|
Ten 'wiwat' jak to nazywasz to była jedynie ulga dla naszego budżetu, którego nie stać było na piłkarza pokroju Fernandeza.
A jak życie pokazało, Fernandez doznał kontuzji i gdyby u nas został to moglibysmy dopiero obudzić się z ręką w nocniku.
Co jednak paradoksalne to wyniki Lechii przed jego kontuzja i po. Przepaść.
Teraz pozostaje nam liczyć że Goku się weźmie w garść i idąc za radą Rude zacznie grać bardziej drużynowo. Wyboru nie ma i na pewno będzie grał.
A dzisiaj liczy się jeden wynik, ale mecz moze być bardzo ciężki oby jednak nie rozczarowujący.