|
@Cymes - widzę że mamy więcej mózgów jak FraMat. W sumie prawie żałuję że Jop nie został pierwszym trenerem, byłoby to piękne zamknięcie serii paranoicznych decyzji zakończone katastrofą - trener który w życiu nie prowadził pierwszej drużyny ma na celu awansować z pierwszej ligi. Koleś z doświadczeniem mniejszym nawet niż Sobolewski, ktoś kto nigdy nie prowadził zespołu na poziomie centralnym jako pierwszy trener w sezonie który zadecyduje o przyszłości Wisły.
Prawie żałuję, bo to by było wręcz poetyckie żeby nasz klub upadł z powodu tej samej pychy i odklejki która nas zaprowadziła w obecne miejsce.
Prawie - bo Wisły żal, więc szkoda by jednak było tylko po to żeby Wam zamknąć mordy.
To co robi FraMat to nie sarkazm tylko rżnięcie głupa po tym jak wprost wyciągnięto mu jego "sprytne" manipulacje. Nikt nie ma wątpliwości że czeka na gorsze wyniki żeby z nimi wrócić - tu akurat wykazuje jednak minimum inteligencji której Tobie brak.
Ale co ma Jop do gry Goku? Nic - poza niczym niepopartą wiarą w wiecznego asystenta i trenera rezerw.
Goku to pierwszoligowy kiwaczek który trafił do nas bardziej z przyczyn PR-owych niż sportowych. "To nie tak że nas nie stać na Fernandeza - mamy lepszego i tańszego". Sprawdziła się tylko ta druga część (oby!).
Zabawna sprawa, sporo było analiz że Goku to nie skrzydłowy tylko 9-tka, 10-tka itp. Ja mam inną - nie ma dla Goku dobrej pozycji w jakiejkolwiek drużynie nie walczącej o utrzymanie bo to piłkarz grający pod siebie bez świadomości własnych - bardzo dużych - ograniczeń. Czyli - paradoksalnie - przeciwieństwo Fernandeza. Jeden z niczego robił bramki i asysty, drugi musi zmarnować gigantyczną liczbę dobrych podań innych żeby wypracować gola/asystę. Dryblingu Fernandeza bała się cała liga z uwagi na szybką nogę (z czego było sporo karnych), Goku to mem dla obrońców, wystarczy stać miejscu a on w 90% przypadków wbiegnie w Ciebie podczas szaleńczej próby nie zgubienia piłki na którą niektórzy nabierają się i nazywają dryblingiem - ze znanym już kibicom Wisły efektem w postaci naszego asa siedzącego na dupie, z oburzoną miną patrzącego w kierunku sędziego.
Coś co jest atutem w słabych drużynach gdzie ataki to zwykle akcje indywidualne z kontry, na wariata - bo akurat przebitka poszła w naszym kierunku staje się obciążeniem w ataku pozycyjnym. Dlatego Goku nigdy nie wyszedł poza (pierwszo)ligowe doły, co nasz właściciel uznał za "okazję" na "odkrycie" kolejnego "diamentu". Tyle że nie była to żadna okazja (bo trzeba było solidnie zapłacić i zgodzić się na to żeby dopłacać za grę z Podbeskidziem), żaden diament a już na pewno nie odkryty przez nas - znają go wszystkie zespoły z pierwszej ligi i Ekstraklasy, znają go skauci innych lig i znają jego ewidentne braki - przede wszystkim inteligencji boiskowej. Dlatego trafił do nas.
A co ma do tego Jop i jego urojony geniusz trenerski to wiecie już tylko Ty i FraMat, ponieważ na skrzydle Goku i tak zbiega zwykle do środka i zaczyna swój magiczny "drybling" - zwykle ze wspomnianym efektem. Nie jest przypadkiem że nikt nie nazywa go już następcą Fernandeza, nawet Ci którzy wiwatowali jak nasz najlepszy piłkarz odchodził jednocześnie czyniąc z niego kozła ofiarnego (Karherop). To po prostu o wiele, wiele gorszy piłkarz. Ale tańszy. I ma swoje momenty, ale zależą one nie od pozycji, ale od przypadku albo rzadkich chwil kiedy przypomina sobie w odpowiednim momencie że nie jest sam na boisku. A to czy straci piłkę z boku czy na środku to już tylko didaskalia.
Ostatnio edytowane przez wolfy : 30.03.2024 o godz. 03:05.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
|