wolfy napisał(a):

O czym Ty człowieku piszesz? Niemal połowa pierwszego skladu to Hiszpanie sprowadzeni przez Kiko. Alfaro, Baena, Villar, Carbo, Raton to piłkarze decydujący o naszych wynikach teraz. Nie mają znaczenia Twoje pokręcone definicje wzmocnienia, liczy się kto gra. Taki Alfaro może nim dla Ciebie nie być, ale ma sporo goli i asyst, w tym kluczowych - decydujących o zdobyciu przez nas punktöw. Podobnie reszta wymienionych.
Jakby zamiast Alfaro grał Olejarka albo Szywacz to bylibyśmy w dupie. I możba tak wymieniać.
|
Wolfy ma 100% racji: transfery Hiszpanów autoryzowane przez Kiko w większości przypadków się sprawdziły i stanowią dziś o sile Wisły. Poza nielicznymi wyjątkami były dobrymi ruchami.
Dlatego jestem jak najbardziej za kontynuowaniem tej strategii, bo daje nam ona największe możliwości przy naszych obecnych skromnych możliwościach finansowych i chęci Królewskiego grania ofensywnej, technicznej piłki. W Polsce nie ma dziś tanich piłkarzy o odpowiednim wyszkoleniu technicznym do takiej gry. A w Hiszpanii w różnych cenach jest ich mnóstwo, co zresztą pokazuje też wypowiedź Sorino:
Sorino napisał(a):
|
Hiszpanów sprowadzanych przez inne kluby, którzy zrobili w Polsce karierę, jest przecież multum. Można sypać nazwiskami jak z rękawa, począwszy od Igora Angulo sprowadzonego przez polskiego rapera, Joel Valencia został wybrany najlepszym zawodnikiem Ekstraklasy, czego nigdy nie dostąpili hiszpańscy wiślacy. Dalej Gerard Badía, Airam Cabrera, Davo, José Kanté, Erik Expósito, Jorge Félix, Jesús Jiménez, Javi Hernández, Iván Márquez, Israel Puerto, Nahuel Leiva, Pirulo, Dani Quintana, Dani Ramírez, Jordi Sánchez, Dani Suárez.
|
Ta lista nazwisk najlepiej przekonuje o potencjale tej drogi, jeśli tylko jest choć minimalna kasa na jej realizowanie i sprowadzanie tych Hiszpanów z ich niższych lig. Skład złożony choćby tylko z części tych zawodników spokojnie grałby nie tylko w Ekstraklasie, ale i o pucharowe miejsca w tabeli.
Gorzej wypadają polskie wzmocnienia za czasów Kiko, w postaci Olejarki, Gogóła czy Sobczaka choć ten ostatni akurat teraz złapał nadspodziewanie dobrą formę. Gogól oczywiście ma jeszcze czas na rozwinięcie się, nie należy go skreślać, zwłaszcza że podczas przygotowań w Turcji wyraźnie czynił postępy. Mam nadzieję, że Dziedzic pod którym również podpisał się Kiko okaże się wartościowym zawodnikiem i w przyszłości da nam dużo radości.
MaLk napisał(a):

Albo znowu wywrócimy całą strategię (jak to mamy w zwyczaju robić średnio co sezon) i postawimy na tanich Polaków, Słowaków albo Chińczyków.
|
Tu tym razem pełna zgoda. Przekleństwem Wisły na przestrzeni ostatnich dekad były częste sytuacje, w których, gdy tylko coś zaczynało się nie układać, pojawiały się porażki i kryzysy, od razu przez brak cierpliwości następowały rewolucje i wywracano do góry nogami całą dotychczasową strategię działania.
Za Cupiała to nie było tylko raz na rok, ale czasem, co kilka miesięcy, by nie powiedzieć tygodni, pamiętamy te historie. Coś się nie układało, to trener out i zaczynaliśmy stawiać na przykład na młodych zdolnych Polaków nie inwestując w akademię, innym razem na piłkarzy i trenerów z bałkanów, w międzyczasie Holendrów, nigdy nie inwestując w skauting, aż po Słowaków i Czechów już po jego odejściu. Zawsze na skróty, odchodząc od jednego modelu i przyjmując drugi, a potem od drugiego znów wracając na ten wcześniejszy, potem wdrażając jakiś trzeci, potem znów powrót do młodych Polaków i tak w kółko, bez jakiejkolwiek ciągłości i sensu, od rewolucji do rewolucji.
Warto w końcu wyciągnąć z tego wnioski i skoro dziś mamy strategię, która daje wartościowych piłkarzy z Hiszpanii, z których zdecydowana większość się sprawdza, należy się jej trzymać.