|
Dzisiejsza dyskusja i wymiana opinii z użytkownikiem @MaLk skłoniła mnie do dokładniejszego spojrzenia na (wydaje mi się, że nowe) przepisy licencyjne dotyczące deficytu i poziomu kapitałów własnych obowiązujące od sezonu 24/25.
Zasada dotycząca dopuszczalnego deficytu w uproszczeniu mówi, że w okresie ostatnich trzech kolejnych lat obrachunkowych sumaryczny wynik finansowy netto nie może być gorszy niż 5,0 milionów EUR na minusie. W tym procesie licencyjnym jest to około 21,750 miliona złotych straty w okresie 36 miesięcy.
Zasada kapitału własnego netto stanowi z kolei, że kapitał własny co do zasady powinien być dodatni, a w przypadku gdy jest ujemny jedyną możliwością uzyskania licencji jest sytuacja w której uległ on poprawie o 10% na przestrzeni roku. Pewną ulgą w tym zakresie jest, że nieoprocentowane pożyczki o zapadalności powyżej 12 miesięcy (nazwane podporządkowanymi) można traktować jako część kapitału własnego.
Abstrahując od wątku Wisły widać, że wreszcie zaczynają być wprowadzane przepisy wymuszające uzyskanie w dłuższym okresie dodatniej rentowności przez kluby piłkarskie w Ekstraklasie. To oczywiście proces i istnieje wiele opcji aby go spowolnić, ale kierunek jest jasny. Docelowo nie będzie można generować abstrakcyjnie wysokich strat i finansować ich środkami niewiadomego pochodzenia lub „nadziejami na przychody w przyszłości”.
Wracając do Wisły to wprowadzenie tych przepisów niesie za sobą dla klubu i właścicieli bardzo poważne konsekwencje. I to w przypadku obydwu tych kryteriów. Być może warunki dla I ligi będą łagodniejsze (nie zostały jeszcze opublikowane) ale chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że dla Wisły jedyną opcją na wyjście z kłopotów jest awans a do tego poza wynikiem sportowym potrzebna jest licencja.
W dalszych rozważaniach opieram się na mojej prognozie dla drugiej połowy 2023 roku jaką tu kiedyś przedstawiałem, zakładającej zgodnie z deklaracjami prezesa Królewskiego 6 milionów złotych niedoboru na półrocze, oraz założeniu udzielenia pożyczek właścicielskich na jesieni 2023 na kwotę albo 6 albo 9 milionów (dwie wersje pojawiające się w prasie).
Jeśli chodzi o zasadę kapitału własnego to jest oczywiste, że Wisła bez gigantycznego, jak na warunki polskiej ligi, podniesienia kapitału nie uzyska dla tego wskaźnika wartości dodatniej. Dlatego pozostaje droga poprawiania poziomu kapitałów własnych co sezon o 10%. Niestety już na początku tej drogi pojawia się duży problem.
W przypadku tej zasady nie ma wątpliwości co do dat. Konieczne jest zapewnienie wzrostu o 10% kapitałów własnych na 31 grudnia 2023 w stosunku do 31 grudnia 2022 (co w naszym przypadku jest już niemożliwe) lub skorzystania z koła ratunkowego poprzez pokazanie, że ruchy doprowadzające do spełnienia tego warunku nastąpiły do 31 marca (co zapewne teraz się dzieje).
Patrząc wprost w dane ze sprawozdań finansowych sytuacja wygląda na bardzo trudną. Na koniec 2022 roku kapitały własne wyniosły -64,470 miliona co oznacza że aby spełnić warunek licencyjny na koniec 2023 roku powinny wynieść -58,020 miliona. Kłopot polega na tym, że zgodnie z prognozą w sprawozdaniu pokażemy kwotę około -82,850 miliona złotych i tego wyniku nie da się już zmienić. Czyli pozostaje wyłącznie skorzystanie z koła ratunkowego w pierwszym kwartale, a jedyną operacją o takiej skali byłoby przeklasyfikowanie pożyczek właścicielskich na podporządkowane poprzez wydłużenie terminu spłaty do ponad roku i likwidację oprocentowania) w kwocie co najmniej 24,830 miliona! Można powiedzieć, że właśnie dogoniło nas radosne skokowe generowanie strat i długów rozpoczęte w połowie 2022 roku.
Jak słusznie zauważył użytkownik @MaLk być może istnieje jednak szansa na częściowe zmniejszenie kwoty potrzebnej do zmodyfikowania wskaźnika kapitałowego poprzez wcześniejsze obniżenie ujemnych kapitałów własnych w drodze uznania, iż tzw. dług historyczny względem TS Wisła jest od zawsze taką pożyczką podporządkowaną (jeśli dobrze rozumiem to nie ma tam żadnych odsetek a termin spłaty znacznie przekracza rok i jest wręcz nieskończony bo ma to być dług nie do windykacji). Wtedy na koniec 2022 kapitał wynosiłby -21,490 miliona, a zgodnie z prognozą na koniec 2023 to -39,870 miliona. Poziom oczekiwany wynikający z poprawy o 10% to z kolei -19,340 miliona. Przy takim podejściu konieczna poprawka w pierwszym kwartale powinna wynieść 20,530 miliona złotych. Dalej dużo ale jednak o ponad 4 miliony mniej niż w podejściu standardowym.
Nie ma nigdzie jasnej informacji jaki poziom zadłużenia ma spółka względem których współwłaścicieli, ale o ile kwota prawie 25 milionów wydaje się zbyt wysoka, o tyle 20 milionów jest realne. Z moich szacunków na podstawie różnych zapisów w sprawozdaniach wychodzi, że jest to albo właśnie około 20 milionów (jeśli pożyczki z jesieni wyniosły 6 milionów) albo około 23 milionów (jeśli właściciele dorzucili wtedy 9 milionów). Pewne jest jednak, że 6-8 milionów z tej kwoty dotyczy osób innych niż prezes Królewski więc do uzyskania odpowiedniego efektu będzie potrzebne współdziałanie przy zmianie warunków pożyczek.
Nie ulega z kolei wątpliwości, że jeśli taka operacja nastąpi to klub zaoszczędzi na odsetkach pokaźną kwotę w skali roku. Jeśli oprocentowanie tych pożyczek jest w okolicy stawki WIBOR to od 20 milionów mamy rocznie około 1,2 miliona odsetek oszczędności.
Trudniejszy do analizy jest drugi warunek bo tutaj bez instrukcji szczegółowej trudno wyczuć jak traktować lata obrachunkowe czy finansowe Wisły. Gdyby kierować się formalnymi sprawozdaniami finansowymi to ostatnio trzy zakończone obejmują okres od stycznia 2020 do czerwca 2023. Gdyby jednak iść w stronę lat kalendarzowych (jak to jest wprost wymuszone w przypadku kapitałów) to powinniśmy analizować okres od stycznia 2021 do grudnia 2023.
W pierwszym przypadku mamy jasność – wedle sprawozdań wynik w tym okresie wyniósł -19,020 miliona – warunek spełniony. W drugim musimy się posiłkować moją prognozą. Jeśli trafiłem to wynik wyniósł -23,780 miliona czyli warunek spełniony nie jest. Pozostaje mieć nadzieję, że albo będzie obowiązywała pierwsza interpretacja, albo że ja się pomyliłem i strata w drugim półroczu będzie jednak poniżej 4 milionów złotych a nie 6 milionów jak założyłem.
Zwracam jednak uwagę, że nawet jeśli w tym roku uda się prześlizgnąć przez licencyjne sito i awansować to sytuacja w kolejnym będzie trudniejsza. Po zmianie warunków pożyczek ich ewentualna konwersja na kapitał czy nawet umorzenie w późniejszym terminie nic w kwestii kapitału własnego nie pomoże i kolejna poprawa o 2 czy 6 milionów złotych (w zależności od podejścia do długu historycznego) będzie musiała wynikać z wygenerowanych zysków. Szczególnie, że konieczne będzie także pokrycie straty z pierwszego półrocza 2024 (choć tu akurat umorzenie pożyczek by pomogło).
Nowe przepisy licencyjne wymuszą na właścicielach klubów chcących grać w Ekstraklasie znaczącą zmianę podejścia do polityki finansowej klubu w dłuższym terminie. W przypadku Wisły można powiedzieć, iż po latach radosnej polityki gigantycznego deficytu ta zmiana będzie musiała być spektakularna.
|