|
Nie ma co znowu przesadzać, że szanse awansu bezpośredniego zostały przegrane z kretesem przez Sobolewskiego. Wystarczyło wygrać 1 (słownie: jeden) mecz z Tychami i w tym momencie, po przepchniętych wygranych ze słabeuszami Stalą i Odrą oraz remisie z Arką można byłoby spokojnie siedzieć na trzecim miejscu z trzema punktami straty do prowadzącej dwójki, czekać na 1 (słownie: jedno) potknięcie jednej z drużyn znajdujących się nad nami.
Czy nie mieliśmy potencjału piłkarskiego na pokonanie Tychów? Podobnie jak rok temu z Puszczą, oczywiście że taki potencjał w drużynie mieliśmy. Nie ma co więc przesadzać, że ten scenariusz to było jakieś mission impossible. Nikt nie wymaga ani nie wymagał niemożliwego.
Zresztą, jeżeli mówimy o tym w ten sposób, to w ogóle dajmy sobie spokój. Jeśli przy naszym potencjale pokonywanie przeciwników typu Tychy jest niemożliwe, a naszym planem nie jest ogrywanie najlepszych, tylko tych z dołu i środka tabeli, to dajmy sobie spokój z walką o awans, bo na niego nie zasługujemy.
|