|
Wiadomo, że strzał był do obrony, ale łatwy nie był. Raz, że był zasłonięty przez Urygę i Coleya, dwa że piłka zrobiła kozioł tuż przed rękami. W takiej sytuacji na dziurawym boisku jakie było w Gdyni albo się ma szczęście i piłka się odbije tam gdzie są ręce, albo nie i odbije się wyżej albo niżej, a wtedy się przelewa przez ręce. Reasumując Gdyby to obronił trzeba by mu gratulować szczęścia, intuicji, wyczucia zwał jak zwał. W sytuacji kiedy wpuścił można powiedzieć że było do wyciągnięcia, ale nie przypieprzać się doi niego bardziej niż do Szota i stoperów zwłaszcza Urygi.
Może i przeciętny, ale od Biegańskiego o klasę lepszy, a od Brody? Technicznie na pewno lepszy, ale bardziej elektryczny.
|