|
No to mamy cztery mecze. Można zrobić pierwsze podsumowanie. Wstępne wprawdzie bo próba mała, ale to już nie mecz czy dwa.
Dla ustalenia uwagi mamy drużynę 2-3 razy droższą od praktycznie całej konkurencji, dla której brak zwycięstwa w każdym meczu powinien być rozczarowaniem, a brak przekonywującego zwycięstwa z dużynami poniżej aktualnego Top6 wielkim rozczarowaniem.
Mamy też trenera, który wedle zwolenników został wybrany przez zaawansowane algorytmy SI, który odmieni i sprofesjonalizuje grę Wisły, a wedle przeciwników jest nuworyszem bez doświadczenia i sukcesów wybranym po koneksjach Kiko a więc co najwyżej wielką niewiadomą.
Jak to wygląda po czterech meczach?
Pierwszy mecz graliśmy z bardzo słabą drużyną punktującą poniżej punkta na mecz w ostatnim czasie. Mecz był chaotyczny a Wisła raziła niedokładnością i brakiem skuteczności. Wysokie posiadanie piłki na nic konkretnego się nie przekładało. W regulaminowym czasie Wisła oddała dwa celne strzały na bramkę przeciwnika i zdobyła jednego gola. Mecz udało się wygrać dzięki drugiej bramce w ostatniej minucie gry (trzeci celny strzał) ale przede wszystkim dzięki indolencji zawodnika przeciwników, który w końcówce meczu nie strzelił karnego.
Drugi mecz graliśmy z drużyną czołówki ligi punktującą w ostatnim czasie wyraźnie ponad 1,5 punkta na mecz. Pomimo roli gospodarza i tradycyjnej przewadze w posiadaniu piłki wynik 0:1 to co najmniej sprawiedliwe oddanie przebiegu spotkania. Wisła tradycyjnie była nieskuteczna i chaotyczna w wykończeniach akcji, a przeciwnik poza strzeloną bramką miał jeszcze kilka bardzo dobrych okazji do strzelenia gola.
Trzeci mecz w PP graliśmy z drużyną ekstraklasową. Z samego przebiegu wyglądał znacznie lepiej, ale pomimo dobrej gry tradycyjny chaos w wykończeniu i nieskuteczność spowodowały, że mecz de facto został przegrany. Pomocną dłoń wyciągnął do Wisły sędzia uznając bramkę zdobytą w sposób oczywisty nieprawidłowo. Po raz kolejny szczęście uśmiechnęło się do Wisły w ostatniej minucie dogrywki, kiedy tradycyjnie fatalne dośrodkowanie (w pierwszego obrońcę) dzięki rykoszetowi trafiło do Goku, którego tradycyjnie fatalny strzał (kiks) przerodził się w podanie do Sobczaka.
Czwarty mecz graliśmy z drużyną w ostatnim okresie jeszcze słabszą niż Stal. Tym razem mecz był skrajnie jednostronny a drużyna przeciwnika została całkowicie zdominowana. Niestety tradycyjny chaos w rozegraniu i nieskuteczność spowodowały, że Wisła nie oddała w pierwszej połowie ani jednego cennego strzału. Oddała takie dwa w drugiej połowie strzelając dwie bramki które pozwoliły wygrać mecz. Trudno jednak nie zauważyć, że gole te były znów wynikiem szczęścia. W pierwszym przypadku Goku tradycyjnie uderzył w środek bramki w największy tłok, ale dzięki rykoszetowi piłka wtoczyła się do bramki. W drugim tradycyjne do nikogo podanie Krzyżanowskiego dzięki kabaretowemu zagraniu obrońcy przeciwnika trafiło do Alfaro. Tradycyjnie fatalny strzał tego ostatniego (trafił w pierwszego obrońcę) przerodził się po podwójnym (!) rykoszecie w podanie do Bregu, które całkowicie zmyliło przeciwników.
Na podstawie tych spotkań w żaden sposób nie da się przy minimum zdrowego rozsądku odpowiedzieć, czy trener Rude to strzał w 10 czy pomyłka. Nie da się też powiedzieć czy jest lepszy czy gorszy od poprzedników. Podobieństw w grze jest niestety wiele. Różnice są też widoczne ale nie wpływają szczególnie mocno na obiektywny odbiór gry.
Jedno nie ulega wątpliwości. Szczęście jest zdecydowanie po stronie trenera i drużyny w tych pierwszych meczach. Pozostałe zmiany są raczej kosmetyczne.
Zabawnie jest obserwować jak zastępy wyznawców prezesa i nowego układu szkoleniowego walczą i tryumfują po tych kilku szczęśliwie przepchniętych spotkaniach. A już hejt na chodzących twardo po ziemi (kolega Jaroo1) czy ataki na delikatnie zwracających uwagę, że np liga jest specyficzna i trzeba się jej nauczyć (kolega MaLk) to pełen kabaret. Niby socjologicznie zrozumiały (atak to standardowa reakcja osobników umiarkowanie rozgarniętych, którym ktoś psuje dobre samopoczucie wskazując na fakty) ale jednak zabawny.
|