Miałem napisać, że dawno czegoś takiego nie widziałem, no ale po części to samo działo się niedawno w Rzeszowie

Tym nie mniej tyle zwrotów akcji, zwłaszcza w meczu pucharowym, to nie widziałem. I to wszystko z happy endem.
Raton powinien postawić flaszkę Stefańskiemu. Gdyby nie on, nikt by nie pomyślał nawet o tym, że gość mogł za szybko wbiec w pole karne.
Skuteczność dramat (24 strzały!)
Ale motywacja i ambicja dziś na 1906%, tak trzymać!