Szneka napisał(a):

|
Wchodzi na boisko kapitan aby uspokoić grę i.................... .......i wszystko faulem w polu karnym. Naprawdę trzeba było tego Colleya ściągać skoro grał dobrze?
|
Czy ktoś w klubie w końcu otwarcie przyzna, że Uryga jest w tym momencie po prosty cienki i elektryczny?
To nawet nie jest pół piłkarza sprzed kontuzji. Świetnie, że potrafi pomachać łapami i wydrzeć mordę, ale jak przychodzi do stykowych sytuacji w obronie, to zaczyna się obsranina.