|
Część kibiców i środowiska chciałaby, aby Wisłą dalej zarządzał taki człowiek jak Mętta-Mikołajewicz i tego typu osoba była dyrektorem sportowym: jakaś legenda, spolegliwa, podporządkowana im, poruszająca się zawsze w wyznaczonych jej przez nich granicach, ładująca pieniądze do kieszeni polskim menadżerom i polskim piłkarskim półproduktom, których nikt inny nigdzie nie chce. I im cichaczem również.
Przerabialiśmy to już wielokrotnie. Nie tędy droga.
Dlatego na szczęście Wisła postanowiła rozwijać się inaczej, w oparciu o innych zawodników i obcokrajowców, tym razem głównie z Hiszpanii, którzy już w poprzednim sezonie dzięki Kiko tak bardzo odmienili oblicze drużyny, że awansowaliby bezpośrednio do Ekstraklasy, gdyby nie błędy Sobolewskiego przed meczem z Zagłębiem i w jego trakcie. Dali skok jakościowy, pomimo beznadziejnych decyzji tego trenera również w meczach z ŁKS i Ruchem, skok, którego nie dawali polscy zawodnicy tacy jak Młyński, Gruszkowski, Plewka, Wachowiak, Niewiadomski, Szywacz, Sobol, Żyro czy inni mający nawet etykietkę wielkich talentów.
Po licznych kompromitacjach Sobolewskiego zatrudnienie Rude miało swe uzasadnienie. To trener, który umie rozwijać zawodników, co już też i u nas widzimy choćby patrząc na Dudę, ceniony przez nich, o bardzo dobrym przygotowaniu merytorycznym, który pracuje nad zmianą stylu gry Wisły. To nie zawsze następuje bardzo szybko i wymaga zwykle sporo czasu. Już dzisiaj można zauważyć zmiany w niektórych elementach gry drużyny.
Odklejone Koaliki czy Lucki nienawidzące obcokrajowców do tego stopnia, że głoszący nawet, iż brak Carbo będzie wzmocnieniem (bo wejdzie Sapała), kibicują nie temu, aby Wiśle i Rude się udało, tylko temu, aby poniosła klęskę, która pozwoli wrócić do steru takim nowym Mięttą-Mikołajewiczom. W tym celu manipulują faktami i historią, próbują wmawiać, że obcokrajowcy są problemem, a nie szansą, że nie są oni wartością dodaną pomimo licznych przykładów takich zawodników jak np. Carlitos, Imaz, Melikson, Yeboah, El Mahdioui, Biton, Kalu Uche, Mauro Cantoro, czy Ivi Lopez, Badia, Vadis Odjidja-Ofoe, Artjoms Rudnevs, Arboleda, Ljuboja, Radović i wielu, wielu innych.
Polskie kluby oparte na obcokrajowcach, takie jak Raków, Wisła, Legia, Lech, gdzie stanowili nieraz większość w podstawowej 11 sięgały po Mistrzostwa Polski i ładnie walczyły w europejskich pucharach.
Skład mistrzowskiego Rakowa: V. Kovacević - A. Kovacević, Arsenić, Rundić, Papanikolaou, Berggren, Tudor, Sorescu, Cebula, Kochergin, Piasecki. Ile tu jest Polaków, a ilu obcokrajowców?
Na całym świecie czołowe drużyny w ogromnej większości przypadków opierają się na sprowadzonych obcokrajowcach, a nie rodzimych zawodnikach. Jedynie w manipulacyjnych bajkach i bezczelnych kłamstwach Koalika jest inaczej.
Koalik próbuje zrobić z Was idiotów, a z Wisły klub znów zarządzany przez kibiców i ładujący miliony do kieszeni polskich menedżerów. Pozwolicie mu na to? Powrotu do tego chcecie? To jest Wasza ambicja i cel? Jeśli tak, to słuchajcie tych jego bzdur.
Ostatnio edytowane przez Markus : 25.02.2024 o godz. 11:33.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze"
|