Dramat to jest mało powiedziane.
Po pierwsze byliśmy wolni jak muchy w smole, każdy zawodnik z Tychów był szybszy od naszego. Ktoś tu pisał ze jesteśmy zajechani, oczywiście.

Tyran znowu zajechał nasze bidulki. Jak w drugiej połowie trzeba się było przebiec trzy razy przez całe boisko to nasi prawie umierali. Miejmy nadzieję że z czasem złapią trochę świeżości i szybkości bo to jest dramat.
Po drugie. Tychy stoją w obronie piątką w linii i razem z nimi stoi trzech naszych atakujących stoi i się przygląda jak Sapała z Uryga i Coleyem podają sobie na 5 metrów. Cała pierwsza połowa tak wyglądała. Żaden nie zrobił żadnego ruchu czy do piłki czy na wolne pole stali i się przyglądali Rodado, Vilar, Alffaro. Goku czesem przebiegł z jednej strony na drugą ale żeby poszukać miejsca żeby dostać piłkę to już nie bardzo. Na stojąco się meczu nie wygra.
Po trzecie. Jak przeciwnik broni się w 10 to trzeba grać z pierwszej piłki, a nasi zawsze piłkę przyjmują raz w drugiej połowie wymienili kilka podań z pierwszej piłki, raz na cały mecz.
Po czwarte. K.... wszystko grają sobie na plecy, każda piłka grana do boku zamiast napędzać to zwalnia akcję.
Po piąte. Jak się nie strzela takich patelni jak Vilar w pierwszej czy Goku w drugiej połowie to dodaje sił przeciwnikowi.
Jeżeli Rude twierdził, że pierwsza połowa w Rzeszowie to była gra daleka od jego zamierzeń, to dzisiejszy mecz to był jakiś koszmar. Bardzo chciałbym usłyszeć co powiedział w szatni po meczu. Czy bredził jak Sobol o sytuacjach, posiadaniu piłki i przewadze. Czy spojrzy prawdzie w oczy.