MaLk napisał(a):

To tylko jeden mecz, więc wysnuwanie jakichkolwiek sensownych wniosków nie ma sensu.
Tym niemniej w tym jednym, konkretnym meczu nie było ani śladu tego, czego oczekiwano od hiszpańskiego trenera. Nie wydobył niczego ekstra od hiszpańskich piłkarzy. Ani od polskich. Taktycznie bezład większy niż za Sobolewskiego. Motorycznie słabizna. Reakcja na wydarzenia boiskowe nijaka. Ogólnie - niespodzianka dla niektórych - wygląda na to, że potrzebuje czasu na nauczenie się tej drużyny i tej ligi.
Najważniejsze, że w tych okolicznościach udało się wywalczyć bezcenne 3 punkty.
|
Żeby wysnuć jakiekolwiek wnioski wystarczy pięć minut, meczu w zasadzie nie potrzeba w ogóle.
Pierwsze co zrobiłem po ogłoszeniu w grudniu to wszedłem na jego profil na TM i uważnie przejrzałem mecze, które rozegrały prowadzone przez niego drużyny. I w sumie było to bardziej wartościowe niż całe medialne pierd0lolo, które towarzyszyło jego nominacji, o forumowych kłótniach optymistów i pesymistów nie wspominając. To oczywiście moje subiektywne spojrzenie, ale każdy może sobie tam zajrzeć, przeanalizować to i wyciągnąć własne wnioski. Zarówno w Hiszpanii jak i w Kostaryce jego drużyny radziły sobie dobrze, albo bardzo dobrze z topką ligi, ale traciły punkty w meczach z przeciętniakami i spadkowiczami. W Hiszpanii na przestrzeni rundy, ze spadkowiczami stracił 7 punktów, które ostatecznie dałyby 69 i powodowały, że o awansie decydowałaby mała tabelka top3. Czy dałoby to bezpośredni awans? Nie wiem, aż tak nie wnikałem. "Wisienką na torcie" jest drugi sezon w Kostaryce, gdzie w zasadniczym przegrał tylko 6 razy, ale dwukrotnie z ligowym przeciętniakiem - Saprissą, która w dużej mierze dzięki wygranym z Alajuelense weszła do playoff, gdzie w finałowym dwumeczu oczywiście ograła drużynę Rudego. Jednym słowem, są zespoły, z którymi drużyny Alberta mają naprawdę duże problemy. Nawet próbowałem szukać tych meczy i je obejrzeć, żeby zobaczyć co tam było grane, ale ostatecznie dałem sobie spokój. Tym bardziej, że trochę się domyślam na czym polega problem. Ile takich Sapriss jest w naszej 1F? Nie wiem, ale coś mi mówi, że z połowę tej buraczanej ligi jak nie więcej. Twierdzenie, że chłop nie potrafi grać baraży też jest trochę nieprawdziwe. Zawsze eliminował w nich rywala, który uważany był za lepszego, albo na podobnym poziomie, a odpadał w dwumeczach, w których był faworytem, więc to dalszy ciąg tych samych problemów, a nie kwestia baraży samych w sobie. Ogólnie idąc tym schematem najbliższy maraton z topką + pp z Widzewem powinny wypaść dobrze, albo bardzo dobrze i dać drużynie dużo optymizmu i pewności siebie. Ciężary zaczną się później, czego mecz ze Stalówką może być trochę przedsmakiem.
Gdybym był złośliwy i chciał włożyć kij w mrowisko, to z perspektywy z kim Rude ładnie punktuje, a z kim zdarza mu się punkty głupio stracić to chłop śmierdzi Sobolem z jesieni na kilometr, ale nawet nie chcę mi się włazić w polemikę. Tym bardziej, że wydaje mi się, że problem jest bardziej złożony niż ten trener czy tamten trener. Pozostaje wiara, że jakieś wnioski z dotychczasowej pracy wyciągnął, w Jopa jako asystenta, no i że nasi galacticos faktycznie okażą się galaktyczni, w końcu zrobią mityczny odpał i rozdupcą tą ligę.