FraMat napisał(a):

Mam nadzieję, że to tylko ten jeden mecz - pierwszy w rundzie, czyli jeszcze brak nam świeżości, a Rude dopiero teraz na poważnie zaczyna widzieć z czym ma do czynienia.
Jednak to, co się narzuca to:
- Rude nie wprowadził zasadniczej zmiany jakości. Nadal gramy trochę jak graliśmy za Sobolewskiego, może trochę szybciej przesuwamy się do przodu, ale nic z tego nie wynika, skoro rozwiązaniem ataków jest wrzucanie piłki w pole karne na mikrych Hiszpanów, którzy muszą walczyć o nią w powietrzu z rosłymi obrońcami.
- Jakość techniczna Hiszpanów nie przekłada się na ich inteligencję. To, co odpierdala bezmyślnie Goku, czy Rodado woła o pomstę do nieba. A potem jakieś gesty typu: "o kurczę, jak mi to nie weszło?" lub machanie rękami.
Zarówno Carbo jak i Colley (ten mniej) mieli wczoraj momenty przerwy w dostawie prądu. Zupełnie jakby im mózg odcinało.
O Jarochu już mówiono, powtórzę: katastrofa.
Hiszpanie z przodu ganiają jak kurczaki z odciętymi głowami - przerażająco bez sensu.
W obliczu młodej drużyny Stali brak u nas wyraźnego lidera, który potrafiłby zdominować grę i wymusić na kolegach racjonalne zachowania. Takim nógłby być Basha - zdrowy i w formie fizycznej, ale to tylko marzenia.
Podsumowując: jeśli coś nie pójdzie do przodu, kiepsko widzę dalsze mecze.
|
https://forumwisly.pl/showpost.php?p...0&postcount=88
A przeszło Ci przez myśl, że może jest odwrotnie i właśnie kiedy "grają to, co potrafią i co ich cieszy, bez realizacji tych założeń taktycznych RS" to wtedy właśnie jest problem.
Zasadniczo myślę, że trochę przeceniacie piłkarzy. Zwłaszcza tych trafiających do nas, będących bądź co bądź trochę jednak piłkarskimi odrzutami.
więc jak widzę Villara dośrodkowującego na pałę spod końcowej po raz 89, albo Goku, któremu włącza się widzenie tunelowe i po raz 76 próbuje minąć 5 rywali w polu karnym to mam swoje wątpliwości.
itd.itp.
To z początku października, po meczu ze Zniczem.
Ale napiszę inaczej. Wiesz dlaczego 2-3 tygodnie Jopa z persepektywy wyników uważa się za dobre?
Po pierwsze, bo wyciągnął z szafy wysoki pressing, który po meczach z Polonią i Łęczną na początku sezonu schował tam Sobol. Czego z perspektywy czasu nie potrafię zrozumieć. To znaczy rozumiem dlaczego schował. Granie tak w skwarze +30 stopni z Bashą i Tachim, do tego wtedy bez głębi na ławce jeśli chodzi o możliwość zmian w środku pola jest dyskusyjne, ale nie rozumiem dlaczego nigdy więcej tego nie próbowaliśmy? Zwłaszcza, że w w/w meczach dopóki starczyło sił fajnie to działało i było widać, że latem poświęcono temu sporo pracy. Tutaj faktycznie czapki z głów przed Mariuszem.
Po drugie. Dużo istotniejsze z perspektywy tego o czym piszemy. W doliczonych minutach ostatniego meczu jesieni Villar pierwszy raz od miesięcy wrzucił sensowną piłkę. Nie jakąś zawiesinkę czy balon, tylko mocne dośrodkowanie w punkt między obrońcami na nabiegającego napastnika. Można sobie pisać, że graliśmy więcej środkiem, że bardziej bezpośrednio...blablabla, ale rzeczywistość jest taka, że 3 wygrane Jopa i komplet punktów z Polonią sprowadzają się to tego, że Villar wreszcie wykonał sensowne dośrodkowanie. I bynajmniej nie twierdzę, że chłop jest drewnem. Ma świetne wykończenie, potrafi poszukać wolnego pola ładnie czując linie spalonego. Zasadniczo z pewnością ma więcej zalet niż wad, ale kiedy przeciwnik postawi niski autobus, a rola w skrzydłowego sprowadza się w dużej mierze do tego, żeby wrzucić w punkt chłop przestaje istnieć na boisku. Dlatego jest w Wiśle, a nie w LL czy LL2 i jeśli ponad 10 lat w hiszpańskim systemie szkolenia tego z niego nie wyciągło, to nie zmieni tego żaden trener, taktyka ani mentalne pierd0lolo, albo to masz i grasz w La Liga, albo nie i grasz w Wiśle.