|
Ciekaw jestem, co w temacie tego, że jak na razie, po przyjściu nowego trenera nie widać w grze zespołu niczego nowego uważa nasz Markus.
Miało być tak, że mamy bardzo dobrych Hiszpanów, którzy przygotowaniem technicznym, umiejętnościami boiskowymi i taktycznymi zjadają tę ligę i tylko brakuje trenera - Hiszpana, który łapiąc z nimi wspólny język będzie umiał wytłumaczyć im, co mają robić, jak grać, jak się ustawiać, jakie schematy taktyczne realizować, by liga padła przed nami na kolana.
Nie ukrywam, że i ja byłem podobnego zdania i wspierałem wywody Markusa, ale jak na razie, rozczarowałem się.
Może trener Rude mówi po hiszpańsku, ale w jakimś innym dialekcie tak więc nie rozumieją go ani Hiszpanie, ani Polacy?
Bo jak wynika z konferencji pomeczowej jego angielski nie powala na kolana. Ot, mówi, ale czy jest w stanie przekazać jakąś głębię taktyczną?
Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak atak na Markusa ani na Rude, ale na razie jak mawiał Tusk "something is no yes".
Może Markus wzmocni moje zaufanie do wyborów Królewskiego i warsztatu Rude i wskaże, co w naszej grze zaczyna iść do przodu.
Bo, mając wczoraj "bajecznie wyszkolonych Hiszpanów" i "trenera analityka z sukcesami" w ani jednym elemencie nie przeważaliśmy w meczu z nieopierzonymi słabymi technicznie (średnio na łebka) piłkarzami Stali i w ani jednym elemencie nasza taktyka nie była lepsza od taktyki trenera Zuba, którego trenerskie osiągnięcia do tej pory nie powalają.
Markus - na czym powinniśmy opierać swoje zaufanie do Rude i bajecznie wyszkolonych Hiszpanów?
Możesz wskazać jakiekolwiek elementy z meczu ze Stalą, które pozwalają na pozytywne myślenie?
[goli z SFG nie liczę - zbyt mała skala porównawcza, żeby można było to uznać za coś więcej niż przypadek]
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|