Markus napisał(a):

|
Nie. Gdyby Carbo w tym meczu nie grał, nie dając swoich odbiorów, dobrych podań i swojej postawy w asekuracji, wtedy nie byłoby punktów. Oprócz tych kilku błędów miał udział przy bramce dla Wisły, miał sporo dobrych podań i skasował wiele akcji Stali, które bez tego przy naszych super zwrotnych obrońcach zapewne skończyłyby się kolejnymi utraconymi bramkami.
|
Jeśli twierdzisz że ta drużyna bez tego jednego zawodnika jest skazana na porażkę z 10 druzyna w tabeli to serio oczekujesz od nas awansu z tym trenerem i z tymi zawodnikami?
Jeśli ktoś wczoraj miał kluczowe odbiory to głównie Duda.
FraMat napisał(a):

Mam nadzieję, że to tylko ten jeden mecz - pierwszy w rundzie, czyli jeszcze brak nam świeżości, a Rude dopiero teraz na poważnie zaczyna widzieć z czym ma do czynienia.
(..)
- Jakość techniczna Hiszpanów nie przekłada się na ich inteligencję. To, co odpierdala bezmyślnie Goku, czy Rodado woła o pomstę do nieba. A potem jakieś gesty typu: "o kurczę, jak mi to nie weszło?" lub machanie rękami.
Zarówno Carbo jak i Colley (ten mniej) mieli wczoraj momenty przerwy w dostawie prądu. Zupełnie jakby im mózg odcinało.
O Jarochu już mówiono, powtórzę: katastrofa.
Hiszpanie z przodu ganiają jak kurczaki z odciętymi głowami - przerażająco bez sensu.
W obliczu młodej drużyny Stali brak u nas wyraźnego lidera, który potrafiłby zdominować grę i wymusić na kolegach racjonalne zachowania. (..).
|
Fajnie że ktoś to w końcu zauważył.