|
Możecie sobie mnie krytykować, że niby się Ratona przyczepiłem.
Faktem jest, że ja zawsze się mocno skupiam na grze bramkarzy, wyłapuję wiele detali których osoba, która nie rozegrała ani jednego meczu między słupkami zwyczajnie nie widzi.
Faktem też jest, że Raton wczoraj dobre i bardzo dobre interwencje przeplatał słabymi.
Ogólnie miał więcej tych dobrych, ale to chyba nie o to chodzi na tej pozycji?
Pozycja bramkarza jest newralgiczna, bramkarz jest trochę jak saper. Jak się pomyli to tracisz gola, często przegrywasz mecz. Raton w tym meczu nie zagrał profesury. Symptomatyczne jest, że nawet w meczu, który jego poplecznicy uznają za dobry lub bardzo dobry nie ustrzegł się błędów, które mogły pośrednio lub bezpośrednio prowadzić do utraty bramki.
Jak dla mnie w skali ocen szkolnych zasługuje za ten mecz na czwórkę na szynach. I to tak trochę na zachętę. Może sobie Markusik dalej pieprzyć, że silę się na jakiś udawany obiektywizm. No nie. Oceniam to co widzę.
Co do pisania leszkapw, że jego na wierzchu. No nie. Twoje na wierzchu będzie jak Raton - dajmy na to przez pół rundy nam nie zawali bramki. Do tego daleka droga. To był dopiero pierwszy mecz. I uwierz mi, ja jestem kibicem Wisły Kraków, a nie hejterem Ratona. Jeśli Raton zagra dobrą rundę i będzie grać pewnie - zmienię zdanie na jego temat. Jedynie krowa zdania nie zmienia mając przed oczami fakty. Uwierz mi kiedy piszę - że mu tego życzę z całego serca. Mam dość gubienia punktów przez wybryki bramkarza.
Wracając do Carbo : uważam, że jest naszym najlepszym środkowym pomocnikiem. Czy najlepszym w lidze? Za mało oglądam 1 ligi by wyciągać aż tak daleko idące wnioski. Co nie zmienia faktu, że jak to już ktoś wcześniej napisał : po błędzie bramkowym to już nie był ten sam Carbo. Ten babol sprawił, że chłop do końca meczu był elektryczny i nie odzyskał pewności siebie, bo oprócz karnego miał jeszcze jedną stratę na groźną kontrę. Jeśli miałby grać tak jak dziś w każdym meczu, to lepiej by było jakby siedział na ławie, bo prawie w pojedynkę nam to spotkanie przegrał. Nie kupuję pierdzielenia wolfiego, że bez niego nie byłoby naszej gry. Oczywiście, żeby była - tylko inna. Ktoś inny musiałby wziąć ciężar za rozgrywanie, ktoś inny regulować tempo gry. Carba nie było w kadrze, był Igbekeme. Igbekeme był kontuzjowany - był Basha albo Sapała. Duda też bez Carbo częściej wracał się po piłkę. Jak Carbo się chwilowo zesrał po babolu, to Alfaro przytomnie go dwa razy z rzędu wyręczył schodzeniem po piłkę do stoperów, bo widział że Carbo chwilowo nie garnął się do gry i jeszcze przeżywał to co zrobił. Oczywiście moim zdaniem Carbo jest lepszym piłkarzem niż Basha, Sapała czy Duda, ale każdy z w/w rozgrywał już w naszej koszulce lepsze mecze niż Carbo wczoraj.
Tyle, że to tylko takie gadanie - na pewno w następnym meczu wróci stary dobry Carbo - to spotkanie oceniam jako wypadek przy pracy. Po prostu nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że ten mecz Carbo można uznać za udany. Jezu, jak ten jego mecz był udany, to ja nie chcę widzieć nieudanych. Co by musiał wtedy zrobić, stworzyć przeciwnikowi 4-5 okazji bramkowych?
Ostatnio edytowane przez s1mone : 19.02.2024 o godz. 13:29.
|