Karherop napisał(a):

Gwoli ścisłości pisałem to w momencie gdy weryfikowano var przed karnym, choć to niewiele zmienia.
Przez Carbo powinniśmy dzisiaj wracać z Rzeszowa nie z 3 punktami, ale z zerowym stanem konta. To jest fakt.
Nie powiedziałem że dzisiaj zagrał fatalny mecz, niemniej jeśli jego kilka fatalnych interwencji powinno dać nam dzisiaj porażkę to nie można tego ująć inaczej jak to że zagrał w kilku momentach kryminał.
A robienie z niego (czy z kogokolwiek w naszym składzie), najlepszych piłkarzy ligi robi więcej krzywdy niż korzyści. Mam dość zmanierowanych gwiazd, które uważają że sama "jakością piłkarska/techniczna" wciągają lige nosem. Dzisiaj złożona w połowie z młodzieżowców Stal pokazała Rude że w tej lidze będzie trudniej niż my się wydaje i wcale Wisła nie ma tak zaje***tych piłkarzy jak się wszystkim wydaje. Rude wmawiając piłkarzom (a było to widać na vlogach) że są tak niesamowici jeszcze będzie cofał swoje słowa, prosząc Kiko i Jarka o transfery last minute po porażce z Tychami czy Odra.
A to była przecież "tylko" Stal Rzeszów. A w lidze jest co najmniej 8 ekip które przewyższają ją jakością gry.
Żeby skończyć się pastwić to dodam tylko że niestety poniekąd się tego spodziewałem (typowalem przed meczem remis 1-1), tyle że
oczekiwałem jednak lepszej gry (szczególnie indywidualnej paru zawodników). Zaskoczenia generalnie nie ma. Z tym trenerem, tego co chce zmienić/wprowadzić to.po prostu wymaga czasu.
Pytanie czy ten czas my w ogóle mamy? Tu bym polemizował.
|
Carbo jest prawdopodobnie najważniejszym piłkarzem w składzie. Kiedy bronimy, to on zwykle łata dziury w obronie. Kiedy atakujemy środkiem - to on zwykle zagrywa do przodu. Kiedy idziemy z kontrą, to zwykle po jego przechwycie...
Takie są fakty. Koleś jest pod grą przez cały mecz. Przy pierwszym golu najpierw zebrał piłkę w polu jarnym żeby chwilę później dobijać przy prawym słupku.
Ze Stalą to my stworzyliśmy więcej sytuacji, były one groźniejsze ale przede wszystkim - były zróżnicowane. Ze dwa razy był kocioł w polu karnym Stali ale SFG nie wyglądały też jak za Sobolewskiego czy Jopa że wrzucamy w największy gąszcz piłkarzy i czekamy na wyrok Allaha. Pomijając już jakość tych wrzutek...
Ja też spodziewałem się trudnego meczu i nie nastawiałem na to że Rude oduczy w dwa miesiące wszystkiego co Sobolewski budował z mozołem przez półtora roku. Czasem włączało się rozgrywanie przez obrońców, ale to był już tylko cień tych wspaniałych wielominutowych podań między stoperami a bocznymi obrońcami które zagrożenie stwarzają tylko pod naszą bramką. Czasem włączało się wrzucanie ze skrzydła na pałę. Znamy to wszystko...
Ale są też przebłyski szybkiej gry, często tłamszonej faulami bez kartki zawodników Stali, którzy zwłaszcza na początku taki mieli pomysł na przerywanie kontr Wisły. Był pressing. Były zmiany które pomogły drużynie.
Mecz nie był piękny, ale był skuteczny, nasi nie obsrali zbroji i wygrali golem w doliczonym czasie gry. Jeżeli nic innego to na pewno zbuduje to u nich większą pewność siebie, że strata gola to nie koniec meczu.