|
Albercik Rude przyszedł w dziwnych i kontrowersyjnych okolicznościach.
Jak się okazało w ramach znajomości z Kikuśkiem, a nie w wyniku dogłębnych analiz przy wykorzystaniu najnowszych technologii.
Wiemy doskonale jak to wyglądało w ciągu ostatniego roku.
Hiszpanie musieli grać bez względu na formę, umiejętności, zaangażowanie.
Najbardziej widocznym przykładem jest udający bramkarza Ratonik, bo jego bramkarzem nie mogę nazwać.
Sytuacja jest prosta.
Jeżeli Ratonik będzie grał, to będzie oznaczało, że najważniejsze są względy menedżerskie, zarabianie na prowizjach, na występach określonych przebierańców, a nie rozwój Wisły.
Królewicz w mediach cały czas fantazjuje, zajmuje się analizą i wyborem nowego trenera Barcelony.
A nad sytuacją w Wiśle nie panuje.
Zresztą, nie on jeden.
Po odejściu Leśnodorskiego i Obidzińskiego jest jeden wielki syf.
Najpierw układ truskolaski i pamiętna gorąca konferencja z Obajtkiem.
Wizje pucharów, poważnego zaangażowania Obajtka, do tego ofensywa czechosłowacka z udziałem duetu Gula&Piaseczny.
Wiadomo jak się to skończyło i wiadomo, kto dokonał ostatecznego aktu spadkowego.
Gwiazda pisowskiej TVPiS Jurek Brzęczek, który za publiczne pieniądze pojechał na kosztowną wycieczkę do Kataru.
Rok temu Królewicz postanowił zatrudnić skompromitowanego Kikuśka z pastwisk.
Pamiętamy jak to się skończyło.
Puszcza i 1:4.
Zgadzam się z byłym premierem Leszkiem Millerem.
Lepiej zlikwidować urząd prezydenta niż mieć takiego ,,prezydenta" jak obecnie.
Czyli lepiej grać bez bramkarza niż wystawiać kogoś takiego jak Ratonik.
Wystarczy też zacytować pamiętne słowa nieodżałowanego Andrzeja Iwana.
Lepszych piłkarzy znalazłoby się w telezakupach Mango.
A do Kikuśka i Ratonika dołączył Albercik.
Burdel.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 06.02.2024 o godz. 19:22.
|