Wyświetl pojedynczy post
Tantal
Senior Member
 
Od: 09.2018

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#8115
Stary 28.01.2024, 10:57
wolfy zluzuj majty. Po raz kolejny Ci tłumaczę, że piszemy o tym samym. Mało tego, sam piszesz, że nazywanie Podbeskidzia bidokami jest kretyńskie, po czym stwierdzasz, że to pastuchy. Weź głęboki oddech, idź na spacer, zdecyduj się na coś. Pomijając, że praktycznie nie ma o co się kłócić, z 90% tego co piszesz się zgadzam.

Dwie rzeczy. Gwoli wyjaśnienia.

Primo - nie piszę, że możemy lekceważyć takich drwali jak Aktyrau, PBB czy inne Sosnowce. Doskonale pamiętam jak to się kończyło. Stwierdzam, że TO DOPIERO POCZĄTEK, bo do poprawy w grze było... o mój Boże, niemal wszystko. Myśmy bronili jak p...dy, atakowali schematycznie i wolno jak dzieci w zawodówce zadania z matematyki, w SFG mogliśmy zaskoczyć co najwyżej cyganów z niepełnosprawnościami. Pressing okresowo bywał, ale i tak długimi momentami pozwalaliśmy nawet bardzo przeciętnym drużynom robić z nami co chcą - vide choćby ostatni mecz z Niecieczą. Poza sytuacjami, kiedy strzelaliśmy pierwsi bramkę, przeciwnik się otworzył, kiedy zaiskrzyło dzięki indywidualnymi umiejętnościami zawodników, nie kleiło się prawie nic. Jakim cudem drużyna grająca taką pytę strzeliła najwięcej bramek w lidze, nie wiem do dziś. Ci piłkarze coś jednak potrafią, ale jako zespół wyglądaliśmy katastrofalnie.

Po drugie - myślę, że problem jest głębszy. Czy przegraliśmy zeszły sezon albo zeszłą rundę wyłącznie meczami z pastuchami? Trochę tak, a trochę nie. Spójrz na końcówkę zeszłego sezonu. Z pastuchami dawaliśmy nawet radę. Zespoły ze środka tabeli łoiliśmy jeden po drugim prąc w górę tabeli jak łosoś na tarle.

I co? I gówno. Przyszły mecze z drużynami, które miały jakich-takich trenerów, a nie totalnych dyletantów i nas wyjaśniono. Ruch i Puszcza zrobiły to w takim stylu, że żal było patrzeć. Końcówkę tamtej wiosny myśmy nie tyle przegrali, nas ośmieszono i sprowadzono do poziomu, jaki rzeczywiście sobą reprezentowaliśmy: zespół środka tabeli I ligi, może strefy barażowej. Z niezłymi jak na tą ligę piłkarzami, totalnie bez trenera. A właściwie - z trenerem mającym tylko jeden pomysł, z zespołem grającym na jedno kopyto. Jak ktoś podpatrzył i zrozumiał jak się na nas ustawić, byliśmy bezradni. Dokładnie tak jak sam pisałeś. Wystarczyło zremisować, a nie przegrać mecz z Ruchem - bylibyśmy w Ekstraklasie z 2 miejsca. Tyle, że Ruch nas zgwałcił, wyrzucił za drzwi i zamknął klucz. Puszcza pyknęła nas w lidze, a w barażowym korytarzu poprawiła. To od czołówki ligi odbiliśmy się jak od ściany.

Nasze problemy nie dotyczyły i nie dotyczą tylko meczy z drwalami z dołu tabeli. Gdyby przyszły decydujące spotkania a trenerem nadal był Sobolewski, mogliśmy zaliczyć podobny dzwon jak rok temu. Nawet cięższy - nas rozczytali już prawie wszyscy, grając jak graliśmy mogliśmy się i do baraży nie zakwalifikować. W rundzie jesiennej nie mogliśmy zrobić pozytywnego bilansu z drużynami ze środka tabeli. Paradoksalnie lepiej nam szło z czołówką, która gra bardziej otwarcie. No i co, Motor czy Arka nie mogłyby postawić autobusu w bramce? Kto wie, może tym razem nie zdecydowałyby się na otwartą piłkę, wyniki z nimi też mogłyby być inne niż jesienią. Wystarczyłoby, że ich trenerzy wyciągnęliby wnioski i sami ustawili swoje zespoły inaczej.

PS.

Będę się upierał, że mamy niezły skład jak na tą ligę, tylko musimy poprawić zgranie. Niestety w wielu elementach, więc czy damy radę w tak krótkim czasie.. Bóg raczy wiedzieć.


Jedna uwaga - i jakaś kolejna pocieszająca rzecz. Najwięcej do zyskania jest w poprawie tego, jak bronimy. Za Sobolewskiego traciliśmy niemało bramek, w tym niemało frajerskich, wszyscy widzieli jak elektryczni byliśmy przy bronieniu SFG. Traciliśmy powyżej 1 bramki na mecz - średnia zdecydowanie za duża jak na zespół, który chciałby wygrać ligę. Składa się to logicznie z tym jak wszyscy patrzymy na obecną Wisłę - indywidualnie oni coś tam zagrają, jeden czy drugi zawodnik przytomnie poda czy niejedną bramkę strzeli. Gorzej, kiedy przychodzi do funkcjonowania zespołu jako całości - a w pressingu czy ustawieniu indywidualne fajerwerki nie pomogą.

I tu widać wstępnie postęp. Nie drżymy już przy rożnych czy wolnych przeciwnika, dopuszczamy do mniejszej ilości sytuacji. Biorąc pod uwagę 3 mecze Jopa i dwa sparingi, straciliśmy raptem 2 bramki na 5 spotkań. To tylko "gra wstępna", wielkich wniosków na razie nie ma co wyciągać. jednak - gdyby się okazało, że nie dajemy tylu szans przeciwnikom i nie telepiemy się ze strachu przy każdym rogu, możemy na tym zyskać kilka ważnych punktów.
Ostatnio edytowane przez Tantal : 28.01.2024 o godz. 11:32.
Radosław Sobolewski "Odmieniło ten mecz wejście na boisko Rafała Boguskiego, który tak naprawdę sam przesądził o losach tego spotkania. Rafał zasługuje na niesamowity szacunek i takim szacunkiem powinien być otaczany"
Odpowiedz cytując