Tantal napisał(a):

No ale po co ten napastliwy ton. Dokładnie to samo napisałem w ostatnim zdaniu: jak będziemy z takimi patałachami wygrywać, a u siebie dociśniemy też równorzędnych rywali, to będzie dobrze. Dokładnie o tym pisałem (może w nieco innych słowach) w innych postach - że przez poprzednie lata dołowaliśmy irytująco, także ze słabeuszami a nasi piłkarze grają poniżej swojego potencjału.
Można chyba podsumować pierwsze tygodnie pracy Jopa i Rude. Wszystko w kategoriach PRÓBY (jeszcze nie efektu), ale widać które elementy próbują poprawić:
- urozmaicenie opcji w ataku rozgrywaniem częściej piłki przez środek i generalnie braniem większego ryzyka niż było to za Sobola
- bardziej elastyczna obrona, ponownie odejście od sztywnych schematów ustawienia, zwłaszcza poprawa bronienia przy SFG
- doskok, pressing
- zauważone przez Markusa kierunkowe przyjęcia
- szybkie przerzuty, zmiany stron boiska
- próba ponownego wprowadzenia bądź ewaluacji poziomu wcześniej odstawionych/zdołowanych zawodników (choćby dzisiejszy występ Fazlagicia)
- poprawa rozegrania SFG, sporowadzenie zawodnika, który może stworzyć zagrożenie bezpośrednio ze strzału z SFG
I nie - nie twierdzę, że praca nad wszystkimi tymi elementami wypali. Nie zaczniemy natychmiast pressować jak za wczesnego Hyballi, Fazlagic nie wejdzie na International Level Czempions Lig Pro, nowy skrzydłowy nie będzie napier.dalać gola za golem z wolnych ani dryblować jak Melikson. ALE. Jeśli choć w połowie tych punktów da się zrobić solidny progres albo w większości choć trochę widoczny - to powinniśmy awansować z tej mizernej ligi, a zmiana trenera wyjdzie nam na dobre.
JEŚLI.
|
Mój napastliwy ton bierze się z beznadziejnego podejścia p.t. "przecież to bidoki jak Podbeskidzie", podczas gdy my z Podbeskidziem za geniusza taktyki dostaliśmy w pędzel grając kompletnie nic, a czerwona kartka Dudy mogła wynikać z frustracji bo "bidoki" go robili i nie nadążał.
Otóż - gdybyśmy poważnie podchodzili do Stali czy Podbeskidzia, mieli trenera który ma pojęcie jak ustawić do gry z takimi pastuchami, a nie Sobolewskiego za którego "graliśmy swoje", czyli gówno - mielibyśmy pierwsze miejsce w pierwszej lidze. Z zapasem. Czysta matematyka. Wystarczyło tylko wygrywać z ewidentnymi frajerami, czerwonymi latarniami ligi. Niestety, geniusz taktyczny był stworzony do wyższych celów, miał swoją wizję i nie uznawał rzeczywistości aż do końca. Dlatego mamy teraz trudny terminarz i zerowe pole manewru - ponieważ Sobolewski kiedy już wyciągnął głowę z własnego tyłka i podał się do dymisji - było już po ptokach.
Tak więc pisanie że to "tylko bidoki jak Podbeskidzie" JEST kretyńskie, bo my z takimi pastuchami (nazywajmy rzeczy po imieniu, oni przez większość czasu nawet nie udają że grają w piłkę) zwykle tracimy punkty. Puknięcie drużyny grającej kropka w kropkę jak Podbeskidzie dwójką jest czymś nowym. Nie powinno być, ale jest.
To jest nasz priorytet - ograć dziesięciu drwali i zwykle przyzwoitego bramkarza na słabym boisku z sędzią idiotą (ten wczorajszy był w porządku, dziadek z pierwszego za to mógłby sędziować u nas w pierwszej lidze, odnalazłby się bez problemu). Z tym mamy największe problemy, tutaj przegrywamy bezpośredni awans.
I właśnie super że ktoś to wreszcie zauważył i mamy trenera który nie udaje że problem nie istnieje ("gramy swoje, nie patrzymy na rywali, jesteśmy świetnie ustawieni, ciężko przepracowaliśmy itp. itd."), tylko próbuje coś z tym zrobić. Czy mu się uda - nie mam pojęcia, ale zrobiliśmy pierwszy krok. Zauważyliśmy że mamy problem. I wystarczyło tylko przewalić półtora sezonu żeby do tego dojrzeć...