s1mone napisał(a):

Raton zawalił nam MINIMUM dwa mecze (mowię o meczach bezdyskusyjnie zawalonych bez żadnego pola do polemiki, a nie o meczach w których popełniał błędy).
Broda zero.
|
Broda nie popełnił błędów i nie zawalił meczów?

To stek bzdur. Jego beznadziejna postawa kosztowała Wisłę punkty choćby półtora roku temu w meczu wyjazdowym z Sandecją, kiedy dostał gola strzelonego po dośrodkowaniu z trzech metrów od bramki! Trzech metrów, to dopiero był piękny popis bramkarskiej indolencji.
Kolejkę wcześniej z Łęczną też puścił gola z paru metrów po dośrodkowaniu, bo był źle ustawiony i nie umiał wyjść do centry, choć akurat tutaj nie było to aż tak bardzo rażące. Wisła przegrała wtedy 2:1 również dzięki jego mizerii.
Broda to bramkarski fajtłapa: nieruchawy, ciężki, mało zwinny, słabo grający nogami i beznadziejnie na przedpolu, pozbawiony zwinności - i dlatego tak długo siedział na ławce i tak mało grał w mienionych latach. Wmawianie, że teraz może się to od tak zmienić, bo to Polak i wychowanek, który w związku z tym ma być traktowany inaczej niż inni, jest po prostu śmieszne.
Rzeczywiście, aby być lepszym od Ratona bramkarzem wystarczy być bramkarzem zaledwie przyzwoitym. Broda takim bramkarzem nigdy nie był i na razie na pewno nie jest. Jest kimś, kto prawie cały czas był piłkarzem o wiele słabszym od tego Hiszpana.
W każdym normalnym klubie tak beznadziejny na przedpolu i w grze nogami golkiper jak Broda nie miałby prawa wychodzić w podstawowym składzie zespołu walczącego o jakieś konkretne cele.
A najśmieszniejsze, że kilku kibiców Wisły tak beznadziejnie słabego zawodnika chce na siłę wciskać w rolę pierwszego bramkarza Wisły bez względu na jego mierne umiejętności i koszty dla drużyny, które jego gra może za sobą pociągnąć. Dramat.